czwartek, 13 lutego 2014

Jak zmieniło się życie włosomaniaczki po kupnie suszarki?

Witajcie!

Zacznijmy może od fundamentalnego pytania, czy suszarka to zło? A może tylko zło konieczne? W dobie obecnej techniki i możliwości suszarek uważam, że jest to niezbędne każdej włosomaniaczce akcesorium.

Jak wiele początkujących włosomaniaczek/ ortodoksyjnych CG (niepotrzebne skreślić) wrzuciłam swoją suszarkę do pudełka i zapomniałam o niej na długie miesiące. Na szczęście dni wtedy były cieplejsze i ja miałam więcej czasu więc kudełki miały szansę schnąć naturalnie. Niestety doba nie staję się dłuższa proporcjonalnie do zwiększania się ilości moich zajęć. W zimniejsze miesiące używałam starej suszarki marki Philips, niestety miała tylko 4 opcje, a chłodny nawiew wcale nie był chłodny - jako jedyny nie był gorący ;). Jedynym czego mi będzie brakować po tamtej suszarce jest fantastyczny ogromniasty dyfuzor, ale…

Przejdźmy do rzeczy, czego szukałam w mojej wymarzonej suszarce?

  • funkcja jonizacji - pożyczyłam kiedyś od koleżanki suszarkę z tą opcją i okazała się absolutnie genialną. Nie jest to pic na wodę, gwarantuję wam! 
  • chłodny nawiew - sprawa całkiem oczywista :)
  • moc powyżej 2000 W - im większa moc tym krótszy czas suszenia
  • możliwie jak największa regulacja macy i temperatury - musiałam wziąć pod uwagę, że z suszarki będzie korzystać też moja mama, ma ona zupełnie inne preferencje niż ja.
  • dyfuzor - duży! z jak największą ilością otworów! "wgłębiony"
  • koncentrator - dla mojej mamy, do modelowania
Dla jednych to dużo, dla innych nie. Udało mi się znaleźć suszarkę całkowicie spełniającą moje wymagania, w dodatku w cenie poniżej 100zł. Na chwilę obecną jestem zachwycona, ciekawe?

Remington Pro Ionic 2100, D5020


Oprócz tego, że znalazłam w niej wszystkie opcje, które były mi niezbędne, suszarka jest stosunkowo lekka i nie za głośna. Co dodatkowo było dla mnie ważne, ma zdejmowane siteczko z tyłu co bardzo ułatwia i usprawnia proces czyszczenia. Z minusów jakie zauważyłam na chwilę obecną jest to, że dosyć mocno się nagrzewa, ale dzięki wysokiej mocy pracuje się z nią bardzo krótko. 
Zoom na koncentrator, ma takie śmieszne otworki, niektórzy na nie narzekają. Ja nie modeluję włosów na szczotce, więc ciężko jest mi się wypowiedzieć, czy jest on funkcjonalny. Moja mama nie narzeka, więcej bardzo jej się ta suszarka podoba. 

Na pierwszym zdjęciu w poście, macie włosy suszone nową suszarką.

Podsumowując, kupno suszarki to było najlepiej wydane 100zł ostatnimi czasy. Mogę myć włosy o każdej porze i nie martwić się, że potrzebuję 2 godzin na ułożenie i doschnięcie loków. Ładną fryzurę mam już po 5 minutach suszenia. Loki są regularne, ładnie uniesione już od samej nasady, a przy tym gładkie i nie napuszone. Susząc chłodnym nawiewem, przed suszeniem stosując plunking, i pozwalając im doschnąć naturalnie mam pewność, że nie niszczę włosów!

Jestem ciekawa, czy używacie suszarek? 
Co sądzicie o funkcji jonizacji i innych bajerach w nowoczesnym sprzęcie?