poniedziałek, 25 marca 2013

Cykl: Fryzury #5

Cześć!

Ostatnio wyjątkowo mam nieco więcej czasu na prowadzenie bloga. Dzisiaj chciałam wam pokazać kolejną fryzurę, która będzie na mojej głowie gościła częściej. Bardzo prosta do wykonania, jednak proszę o wyrozumiałość, ponieważ tego dnia robiłam ją sama na swoich włosach po raz pierwszy!

Podrzucę wam filmik Azjatyckiego Cukru, ja robiłam w trochę inny sposób, ale ten wydaje mi się łatwiejszy. Spróbuję jeszcze raz i porównam na łamach bloga!


A wy lubicie takie fryzury? Czy to dla Was już zbyt duża ekstrawagancja?

niedziela, 24 marca 2013

Prośba do was!

Cześć Dziewczyny!

Witam was w ten mroźny niedzielny poranek (na termometrze -5 stopni Celsjusza!). Przychodzę do was z bardzo ważnym pytaniem. Kończy się mój ukochany podkład, co najgorsze został on na dobre wycofany (chociaż mam nadzieję, że wróci w nowym opakowaniu na przykład!). Zmotywowało mnie to jednak do poszukiwań czegoś innego. Zdecydowałam się zaopatrzyć w prawdziwy krem bb, a mimo to nie chciałabym wydać na niego fortuny na dzień dobry ;)

Nad czym się zastanawiam:
1. SkinFood peach&green tea
2. Holika Holika Clearing BB cream
3. Holika Holika Moisture BB cream
4. Holika Holika Watery BB cream

Oczywiście to nie jest lista zamknięta, jestem otwarta na wszystkie inne propozycje.

Mam też pytanie co do odcienia kremu SkinFood, używając Burżuja z numerkiem 52 powinnam wybrać odcień 2? Azjatki są w końcu wyjątkowo bladolice, więc i jedyneczka jest bardzo jasna, dobrze rozumuję?

Powiem co mi jest potrzebne, krycie nie musi być wyjątkowo mocne, zależy mi na tym, żeby krem nie zapychał (jakby pomógł pozbyć się zaskórniaków, to w ogóle byłoby pięknie) oraz miał żółte tony. Niby wiem, że BB ma to do siebie, że będzie się do odcienia naszej skóry dopasowywał, ale jednak jeden zrobi to lepiej, inny trochę gorzej.

Czy w takim razie są w śród moich czytelniczek, takie która używają kremów BB i mogłyby mi polecić coś konkretnego? Będę niezmiernie wdzięczna!

sobota, 23 marca 2013

Zielono mi!

Hej!

Dla mnie zieleń jest kolorem wiosny, której niestety na razie nie widać. Mimo, że poczekamy sobie jeszcze trochę na cieplejsze dni (u mnie dzisiaj -15stopni!) To chciałam wam zaprezentować kredkę do oczu w iście wiosennym kolorze, natomiast jej formuła świetnie będzie się sprawdzała gorącym latem. Jeśli jesteście ciekawe co mam o niej do powiedzenia to zapraszam do czytania!

Yves Rocher, wodoodporna kredka do oczu

 Obiednice producenta:

Intensywny kolor, wygoda stosowania! Delikatna kredka wzbogacona o ochronny wyciąg z rumianku podkreśla spojrzenie intensywnym kolorem. jej kremowa konsystencja sprawia, że kredka rysuje sie miękko i łatwo rozciera, a wodoodporna formuła zapewnia nieskazitelne i długotrwałe utrzymywanie sie makijażu. Modne, śmiałe kolory - od klasycznej czerni po połyskujacy turkus.
Nareszcie śmiały, graficzny makijaż zapewniający intensywność spojrzenia!
Kredka zawiera jednocześnie temperówkę (w wyjmowanej końcówce) - praktyczne rozwiązanie i zawsze gwarancja precyzyjnego nałożenia.

Moja opinia:

W zasadzie, redagując tą recenzję, na nowo zakochałam się w tej kredce, i przypomniałam sobie dlaczego ją kupiłam. Myślałam, że napiszę tutaj "no fajna kredka, ale nie przepadam za nią, nie pasuje do mojego koloru oczu, karnacji itd.". Stało się zupełnie inaczej, szczerze zastanawiam się jeszcze nad zakupem czarnej lub brązowej wersji. Ale po kolei.

W pierwszej kolejności opakowanie, dla mnie jest genialne. Lubię wysuwane kredki, mogę spokojnie zabrać ją w podróż bez obawy, że się połamie. Jednak narysowanie precyzyjnej kreski z jej pomocą bywa trudne- wręcz niemożliwe. W tym wypadku producent umieścił temperówkę w końcówce, może nie jest ona świetna, ale do temperowania tej mięciutkiej kredki zupełnie wystarczająca.

Jak już wspomniałam kredka jest bardzo miękka i kremowa, bardzo łatwo sunie po powiece. Szybko zasycha, więc jej roztarcie jest trudne, ale nie niemożliwe. Trzeba to robić szybko, od razu po jej nałożeniu.

Pigmentacje możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej:
Co do wodoodporności - jest taka. Bardzo trudno się jej pozbyć. Powyżej macie dwa zdjęcia, na pierwszym po pomalowaniu i zaschnięciu, na drugim po szorowaniu wodą z mydłem!

Kredka kosztuje tylko 24 zł, a czasami można dostać ją w promocji. Kolory są na prawdę świetne, połyskujące, ale to nie wszystkim będzie się podobać. Właściwym słowem na określenie wykończenia jest - metaliczne.

Macie, znacie tą kredkę? Lubicie produkty z Yves Rocher?


piątek, 22 marca 2013

Tygodniowy Plan Pielęgnacji Włosów vol. 27

Cześć Dziewczyny! 

Wieczorową porą przybywam do Was z Tygodniowym Planem Pielęgnacji. Zanim zacznę musicie wiedzieć, że w zeszły piątek znów podcięłam końcówki. Miał to być centymetr, wyszło jak zwykle... pewnie koło trzech. No bo skoro się wyrównuje i wyrównuje, bo podcinający ma pewne pedantyczne zapędy to tak to się kończy ;)

Skoro wstęp już popełniłam, zapraszam do TPPW!


Sobota 16.03.13- NIC

Niedziela 17.03.13- NIC

Poniedziałek 18.03.13- NIC

Wtorek 19.03.13
O: odżywka Isana z olejkiem z Babassu
M: szampon BabyDream 
O: odżywka bananowa TBS
odżywka b/s: Joanna Naturia z lnem i rumiankiem
stylizacja: żel mrożący Joanna
ochrona: jedwab Marion
suszenie: plunking, dyfuzor

Spostrzeżenia: jak miło patrzy się na tak gęste, równie i nie porozdwajane końcówki! Niestety włosy dość długo nie zaznały gruntownego oczyszczenia SLSem, więc mimo ładnego nawilżenia, zdefiniowanego skrętu bez puchu wymagają tego. Brakuje objętości u nasady oraz sprawiają wrażenie 'oblepionych' mimo dwukrotnego mycia BabyDream'em.

Środa 20.03.13- NIC

Czwartek 21.03.13- NIC

Piatek 22.03.13:
na noc: oliwka BabyDream fur Mama
M: szampon Brawa żurawinowa 
O: maska - odżywka regenerująca Tołpa na 10min.
odżywka b/s: Joanna Naturia z lnem i rumienkiem
ochrona: jedwab Marion
suszenie: plunking i dyfuzor


Spostrzeżenia: nie sądziłam, że istnieje odżywka która jest w stanie 'przewilżyć' moje włosy. A jednak, takowa istnieje i już po kilku użyciach mogę śmiało powiedzieć, że to Tołpa. Niezależnie w jakiej konfiguracji jej użyję włosy mają zbyt dużo nawilżenia, puszą się i są za miękkie. :( Myślę, że dzięki temu może przydać się do odratowywania włosów po bardziej wysuszających zabiegach, przeproteinowaniu lub w połączeniu z intensywną kuracją proteinową. Po za tym, włosy ładnie odpite od nasady z dużą objętością!

Jak wam idzie marcowa pielęgnacja? Zima za oknem trochę zniechęca :(

czwartek, 21 marca 2013

Moje miejsca w sieci; subiektywnie

Cześć Dziewczny!

Piękną mamy zimę tej wiosny prawda? Na mnie przesilenie wiosenne działa niestety tak, że najchętniej spałabym cały czas. Z powodu tej pięknej aury za oknem, mam dla was luźny wpis odnośnie polecanych przez ze mnie miejsc w sieci. Gdzie aktualnie zaglądam, co mi jest przydatne, i gdzie polecam wejść!

Zapraszam do pierwszego subiektywnego przeglądu linków.

Kosmopedia, strona bardzo ułatwiająca analizowanie składów kosmetyków, po za tym wiele ciekawych artykułów np. o filtrach chemicznych i fizycznych. Autorzy strony zaprzeczają wielu mitom kosmetycznym!

Świetny program do obróbki zdjęć on-line. Banalnie prosty w obsłudze, można łatwo stworzyć kolaże, dodać podpisy do zdjęć lub nałożyć różne filtry. Kiedy akurat nie mam swojego komputera pod ręką i muszę obrabiać zdjęcia on-line, korzystam właśnie z jego pomocy.

Genialne charakteryzacje i makijaże krok po kroku znajdziecie u Karoliny Zientek. Polecam szczególnie ostatnie wpisy, czyli: Be Wild czy Before&After

Czy na prawdę jest ktoś jeszcze kto nie zna bloga Ani? Polecam każdemu, jeśli jeszcze was tam nie było, to musicie wejść. Obiecuję, że zostaniecie na dłużej! Szczególnie lubię serię Rozwojowych Czwartków.

Humorystyczny blog, pełen sarkazmu, krytykujący rzeczywistość. Odrobina humoru w szarym, nudnym i zapracowanym życiu. Odrobina relaksu wieczorem. Wchodząc na bloga 30lat mimowolnie się uśmiecham. Pisane z perspektywy 30 latka, no bo... "30 lat minęło, a ja nadal nie zdobyłem władzy nad światem!"

I na sam deser mam dla was niesamowity blog traktujący o tym jak ze starych ciuchów zrobić zupełnie coś nowego. Zapraszam was do Trash To Couture. Jeśli macie talenty manualne, może zainspiruje was do zrobienia porządków we własnej szafie, jeśli talentów macie trochę mniej to tak jak ja, możecie patrzeć i wzdychać :)


Mam nadzieję, że znalazłyście coś dla siebie :) Czy chcecie by częściej podrzucać wam garstkę interesujących linków?

wtorek, 19 marca 2013

Produkt przyjemny, ale recenzja jak krew z nosa...

Hej!

Kiedy puste opakowanie ląduje w koszu oznacza to, że czas na blogu opublikować recenzję- o ile do tej pory się nie pojawiła. Jeżeli zwlekam aż tak długo z napisaniem recenzji to może oznaczać tylko, że nie mam co do tego kosmetyku do końca wyrobionego zdania. Tak też jest z kremem o którym chcę wam dziś opowiedzieć.

Musie wiedzieć, że tą recenzję , z powodu różnych przeciwności losu, piszę już 3 dzień. Idzie mi po prostu jak tytułowa krew z nosa.
Bielenda, Karoten, krem na dzień/noc

Obietnice producenta:

Krem regenerująco - odżywczy to idealny kosmetyk polecany do całorocznej pielęgnacji skóry pozbawionej blasku i jędrności: zmęczonej, szarej, zestresowanej o nierównym kolorycie, z przebarwieniami. Zawiera naturalny filtr UV.
- regeneruje skórę, przywraca blask, nadaje jej piękny, zdrowy odcień
- widocznie poprawia jędrność, elastyczność i napięcie skóry
- przeciwdziała powstawaniu zmarszczek, skutecznie zmniejsza już istniejące
- optymalnie nawilża, odżywia, wzmacnia i delikatnie natłuszcza skórę
- redukuje przebarwienia, ujednolica koloryt
- chroni przed szkodliwym promieniowaniem UV
- podkreśla i utrwala opaleniznę
EFEKT: promienna, zregenerowana, pełna blasku skóra o jednolitym kolorycie, zmarszczki i przebarwienia zredukowane.

Skład:

Aqua (Water), Ethylhexyl Stearate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Coco-Caprylate/ Caprate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Ceteareth-18, Glyceryl Stearate, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Dimethicone, Elaeis Guineensis (Palm) Oil, Niacinamide, Propylene Glycol, Laminaria Digitata Extract, Vigna Aconitifolia Seed Extract, Urea, Palmitoyl Tripeptide-5, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, C18-36 Acid Triglyceride, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, PEG-100 Stearate, Polyacrylamide /C13-14 Isoparaffin/ Laureth-7, Sodium Citrate, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance).

Na zielono wiele pozytywnych składników, na trzecim miejscu w składzie masło shea, które może, ale nie musi być komedogenne, dalej emolient, masło kakaowe, olej palmowy, ekstrakty i olej kokosowy. Na drugim miejscu w składzie emolient tzw. tłusty, może mieć działanie komedogenne. Po maśle shea kolejny taki emolient, jednak dba on o zachowanie warsty lipidowej skóry. Silikon w formie emolientu, ma on pośrednie działanie kondycjonujące, wpływa na konsystencje kosmetyku. Dalej kolejny tzw. emolient tłusty, silikon. Niacinamide czyli witamina regulująca działanie gruczołów łojowych. Zaraz obok humektant. Niestety przy końcu składu parabeny i EDTA.

Wybaczcie nie tłumaczenie całego składu, jednak myślę, że dalsza jego część nie ma większego wypływu na naszą cerę. Patrząc po składzie kosmetyk może dość mocno zapychać więc nie poleciłabym go do cery skłonnej do zapychania, z drugiej zaś strony skład jest całkiem niezły i dużo w nim drogocennych składników.

Moja opinia:

No i czas na moją opinię. Zwykle jest tak, że kiedy coś jest do WSZYSTKIEGO to jest do NICZEGO. Ja stosowałam ten krem dwojako i zaraz powiem wam do jakich doszłam wniosków.


Zacznę jednak od konsystencji i zapachu. Konsystencja jest typowo kremowa, nie jest to wyjątkowo tłusty i treściwy krem, nie jest też lekki. W zasadzie bliżej mu do tego pierwszego. Co do koloru, zaskoczył mnie- krem jest wyraźnie pomarańczowy. Zapach także okazał się bardzo przyjemny. Dość intensywny jak na krem do twarzy, acz bez przesady, lekko brzoskwiniowy, może świeżej marchwi. Trudno jest mi go określić, jednak bardzo przyjemny.

Co do samego działania. Patrząc na skład nie polecam go osobom z cerą skłonną do zapychania, ja mam taką, troszkę mnie pozapychał w niektórych miejscach, ale dużo mniej niż się spodziewałam.

Stosowałam go dwojako na dzień nakładałam cienką warstwę pod makijaż. Nie rolował się, całkiem szybko się wchłaniał, pod warunkiem, że była to na prawdę cieniutka warstwa- czyni to go bardzo wydajnym.

Na noc także dawał radę, nakładany już nieco grubiej. Rano budziłam się z odpowiednio nawilżoną i natłuszczoną buzią.

Co do obietnic producenta: Nie wypowiem się co do zmarszczek bo takowych nie mam, co do opalenizny też nie- jest zima (niestety!), z jędrnością także nie mam żadnych problemów. Co do kolorytu i blasku, mam wrażenie, że faktycznie je poprawia, jednak jest to efekt krótkotrwały, ponieważ po wykończeniu opakowania cera wróciła do poprzedniego stanu.

Kończę tę epopeję, tyle ode mnie odnoście tego kremiku.
Tradycyjnie: Macie? Znacie? A może się skusicie? 
Jestem ciekawa co ogólnie myślicie o produktach tej firmy?

sobota, 16 marca 2013

Tygodniowy Plan Pielęgnacji Włosów vol. 26

Cześć!

Znów przychodzę spóźniona z Tygodniowym Planem. Niestety znów cierpię na deficyt czasu. 

W tym tygodniu testowałam pewną nowość. Na razie to zbyt mało by powiedzieć o niej cokolwiek, ale jeśli jesteście ciekawe mojego pierwszego wrażenia to zapraszam!

Sobota 9.03.13- NIC


Niedziela 10.03.13
O: odżywka Artiste zmieszana z odżywką bananową TBS 1:1 z olejkiem z nasion bawełny
M: szampon BabyDream fur Mama
O: maska - odżywka regenerująca Tołpa na 20 minut
odżywka b/s: odżywka Joanna z lnem i rumiankiem
ochrona: jedwab Marion
suszenie: dyfuzor

Spostrzeżenia: jak to po proteinach, większa objętość, sztywniejsze loki, jednak z powodu braku stylizatora skręt nieco rozluźniony. Co do nowego nabytku, nakładana blisko skalpu, trzymana długo na włosach po myciu obciąża i ciężko jest ją domyć. Włosy sprawiały wrażenie niedomytych i oblepionych. Nie myłam włosów tak długo tylko dla tego, że praktycznie nie wychodziłam z domu.

Poniedziałek 11.03.13- NIC

Wtorek 12.03.13- NIC

Środa 13.03.13- NIC

Czwartek 14.03.13- NIC

Piątek 15.03.13
na noc: oliwka BabyDream fur Mama
M: szampon BabyDream
O: maska - odżywka regenerująca Tołpa na 5 minut
odżywka b/s: odżywka Joanna z lnem i Rumiankiem
stylizacja: żel mrożący Joanna
ochrona: jedwab Marion
suszenie: plunking i dyfuzor

Spostrzeżenia: tym razem maskę nałożyłam dalej od skalpu i na dużo krócej. Włosy były bardzo nawilżone, nawet na granicy nadmiernego nawilżenia. Pojawiło się nieco puchu, ale jest on na tyle nie wielki, że podbija tylko objętość włosów. Skręt raczej drobny ale dość 'sztywny'. W piątek moje włosy poszły pod nożyczki. Znów straciłam dobre 2-3 cm włosów. Jeszcze nie mierzyłam, trochę się boję ;)


Jako, że odchorowuję piątkowy wieczór, żegnam się z Wami i idę spać. Nie będę obiecywała, że pojawi się więcej postów i zwiększą częstotliwością bo obawiam się, że do świąt będę miała jeszcze mniej czasu niż zwykle. 

środa, 13 marca 2013

Revlon, Just Bitten Kissable, LIP-STICK

Cześć Dziewczyny!

Jak tam mija wam weekend? Mi bardzo przyjemnie, mam stosunkowo niewiele uciążliwych zajęć, chociaż jak zwykle siedzę całymi dniami w pracy przy koniach, boli mnie kręgosłup i narzekam non stop, to doszłam do wniosku, że robię dokładnie to co lubię. Może chcecie w przyszłości jakąś krótką notkę motywująco-rozwojowo-prywatną?

W każdym razie, dzisiaj przychodzę do was z recenzją pomadki w kredce Revlon, Just Bitten Kissable Balm Stain, konkretnie w kolorze 045 Romantic

Na wstępie powiem, że bardzo ucieszyłam się po wygraniu jej, ponieważ dość długo marzyła mi się jej siostra od Clinique. Jednak mając tą pomadkę czuję się spełniona na tyle by nie zaglądać co chwilę do perfumerii, żeby popatrzeć na kredko-szminki ;)

Co obieciuje producent?

Pomadki Just Bitten Kissable Balm Stain to nietypowe połączenie balsamu do ust oraz produktu typu stain trwale barwiącego usta. Paleta zawiera 12 różnorodnych kolorów w odcieniach od cielistych poprzez żywe róże i czerwienie do kolorów bardzo nasyconych. Just Bitten Kissable Balm Stain to nie tylko nawilżająca żelowa formuła i wysoka trwałość koloru, dodatkowo pomadki te posiadają delikatny miętowy zapach i smak, dający wrażenie lekkiego odświeżenia. 

Cena: ok 50zł.

Moja opinia:

Zacznę od tego, że opakowanie jest absolutnie urocze! Natychmiast skradło moje serce. Proste, estetyczne, za pomocą metalowej nasadki możemy wysunąć kredkę- więc także praktyczne

Pomadkę w formie kredki nakłada się wygodnie, jednak nie aż tak wygodnie jak to sobie wyobrażałam. Konsystencja jest dość twarda, nie sunie po ustach ani wyjątkowo gładko, ani tempo. Efekt na ustach można stopniować, może być albo bardzo delikatny, albo wręcz bardzo wyrazisty. Żeby był wyrazisty trzeba się jednak nieźle namachać.
wyżej jedna warstwa, niżej kilka

Blask na ustach utrzymuje się ok 2 godziny, sam kolor znika po około 4, więc co do trwałości nie mam zarzutów.

Pomadka ma faktycznie przyjemny miętowy smak i zapach, delikatnie szczypie w usta dając uczucie odświeżenia, które może być mylnie wzięte za wysuszenie.

Nie wysusza ust, ale też nie nawilża. Niestety niesamowicie podkreśla wszelkie suche skorki. Z ust znika równomiernie, nie zbiera się w załamaniach.


Mój kolor (045 Romantic) to piękna malinowa czerwień, jednakże trzeba się liczyć z tym, że pomadki mają do siebie to, że ich odcień zależny jest od barwy naszych ust. Do mnie kolor bardzo pasuje i szczerze mówiąc, jako jedyny z całej gamy mi się podoba. Zależnie od światła wpada w różowe tony, czasem w bardziej pomarańczowe, jednak na pewno nie jest to zwykła, prosta czerwień.


Polecam ten produkt chociaż uważam, że nie jest wart swojej sklepowej ceny. Warto na niego polować w promocjach.

Macie? Znacie? Lubicie?

niedziela, 10 marca 2013

Kamille WAX - HIT #2

Cześć Dziewczyny!

Jak Wam mija weekend? Ja żyję praktycznie cały czas w biegu, a to trening, a to szkolenie psa. Potem wypadałoby się jeszcze pouczyć ;) Ostatnio nie mam wręcz czasu spać. A jednak jestem na prawdę szczęśliwa robiąc to co robię! W każdym razie, wystarczy użalania się nad sobą. Dzisiaj chciałabym wam przedstawić maskę do włosów, która zmieniła moje życie! No może troszeczkę przesadzam, ale jak na razie jest NAJLEPSZYM produktem do włosów z jakim zetknęły się moje loki. Kiedy chce, żeby moje włosy wyglądały idealnie- zawsze sięgam po nią!

Pilomax, Kamille WAX

Co obiecuje producent?

Silnie regenerująca maska do włosów i skóry głowy. Dzięki rozjaśniającym właściwościom rumianku polecana jest w szczególności do włosów jasnych. formuła została oparta na rewelacyjnie wpływających na włosy składnikach: prowitaminie B5, kreatynie i wyciągu ze skrzypu polnego, które wzmacniają włosy, powstrzymują ich siwienie i wypadanie, zapobiegają rozdwajaniu sie końcówek oraz utrzymują odpowiedni stopień nawilżenia włosów i skóry głowy. Zawarte w masce białko Henny (Lawsonia Inermis), dzięki zdolnościom penetracji włosa, odbudowuje go nadając połysk i sprężystość.

Skład:

Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, panthenol, parfum, hydrolyzed Keratin, Equisetum Arvense Extract, Anthemis Nobilis, Flower Extract, Lawsonia Inermis extract, Phenoxyethano, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Lillicum Verum Fruit Oil, Citrus Aurantium Bergamia Fruit Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Styrax benzoin, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Cl 19140.

No i wszystko byłoby pięknie- bo ile zielonego, kiedy mamy tylko 3 aktywne składniki przed zapachem! Emolient, substancje wygladzającą (antystatyk) oraz prowitaminę B5. Wszystkie ekstrakty o których wspominał producent znajdują się już po zapachu. Kiedy dostałam tą maskę przeraziłam się, no bo JAK, po prostu JAK to ma jakkolwiek działać?

Moja opinia:

No więc właśnie... Ja nie wiem co jest w tej masce, nie mam zielonego pojęcia. Innego też nie. Ale ona działa, na prawdę działa! Wszystkie obietnice producenta są spełnione. No dobrze, nie mogę się wypowiedzieć co do siwienia i wypadania, bo te problemy mnie nie dotyczą ;)

Zacznijmy tradycyjnie od konsystencji, która jest dość zwarta, gęsta, przypomina glicerynową. Łatwo rozprowadza się na włosach, w specyficzny sposób je 'okleja'

Zapach jest przyjemny, rumiankowy. Bardzo delikatny, nie pozostaje na włosach.

Co do działania już się sypnęłam przed czasem i to dwa razy w tym poście ;) Ta maseczka natychmiast ląduję do mojej listy KWC. Niesamowicie wygładza, nawilża, dociąża- ale nie obciąża i nadaje włosom niesamowitego błysku. W zasadzie jest w stanie zregenerować je po każdym zabiegu- pod jednym warunkiem. Swoje spektakularne działanie na moich włosach objawia dopiero trzymana w cieple przez conajmniej 30 minut. Trzymana krócej także nawilży, ale już nie wygładzi tak dobrze włosów, podobnie jeśli nie trzymamy jej pod ręcznikiem. 

Jak pewnie się domyślacie gorąco polecam! A ja na pewno kupię kolejne opakowanie, a potem jeszcze jedno i znów następne ;)

Znacie tą maseczkę? Lubicie? A może właśnie zachęciłam Was do kupna?

piątek, 8 marca 2013

Tygodniowy Plan Pielęgnacji Włosów vol. 25

Cześć!

Dzisiejszy post dodaje się automatycznie, bo ja w ten piątek wyjątkowo nie mam nawet 5 minut, żeby usiąść przed komputerem. Bez zbędnego wstępu zapraszam do Planu.


Sobota 2.03.13
na noc: oliwka BabyDream fur mama
M: szampon Brawa żurawinowa
O: maska Kamille Wax na 20 minut pod czepek w cieple
odżywka b/s: Joanna Naturia z lnem i rumiankiem
suszenie: plunking i dyfuzor
ochrona: olej z nasion bawełny

Spostrzeżenia: niestety szampon Brawy przesuszył mi trochę włosy i nawet maska Kamille Wax nie nawilżyła ich dostatecznie. Co prawda nie pojawił się puch, ale włosy były matowe i widać było ich wysoką porowatość. Za to były potem długo świeże a skóra głowy wyraźnie oczyszczona.


Niedziela 3.03.13- NIC

Poniedziałek 4.03.13- NIC

Wtorek 5.03.13
na noc: oliwka BabyDream fur Mama

Środa 6.03.13
M: szampon BabyDream
O: odżywka bananowa TBS na 20 min. pod czepek
odżywka b/s: Joanna Naturia z lnem i rumiankiem
stylizacja: żel mrożący Joanna
suszenie: plunking i dyfuzor
ochrona: jedwab Marion
Spostrzeżenia: intensywne olejowanie oraz mycie delikatnym szamponem szybko doprowadziły moje włosy do optymalnego nawilżenia, aż po same końce. Łuski włosa domknięte, powrócił poprzedni błysk. Mam wrażenie, że w weekend mogę zaserwować im jakąś niewielką dawkę protein.

Czwartek 7.03.13- NIC

Piątek 8.03.13- NIC

Muszę Wam powiedzieć, że coraz częściej widzę wyraźne efekty w mojej pielęgnacji. Cieszy mnie, że w gruncie rzeczy tak szybko umiem doprowadzić włosy ze stanu przesuszu do pełnego błysku :) Obydwa powyższe zdjęcia są robione w świetle dziennym bez użycia lampy błyskowej. Niestety czeka mnie też podcięcie końcówek, bardzo cierpię z tego powodu, ale muszę podjąć męską decyzję i w końcu wybrać się do fryzjera. 

czwartek, 7 marca 2013

Włosowa Aktualizacja- luty 2013

Cześć Dziewczyny!

W końcu pojawia się u mnie Włosowa Aktualizacja z lutego. Nie wiem, czy nie jestem już ostatnią, a na pewno jedną z ostatnich, blogerek, które takową publikują. Przepraszam Was za to, jednak natłok obowiązków zmusił mnie do napisania tego wpisu później niż chciałam. Tradycyjnie już zacznijmy od kolażu:
Patrząc na zdjęcia kondycja moich włosów niewiele się zmieniła, nadal tak samo mocno błyszczą, są nawilżone, skręt jest regularny. Na zdjęciu po prawej jest jednak trochę więcej puchu, ale też więcej objętości. Wydaje się, że włosów jest odrobinę więcej i myślę, że składają się na to podrośnięte już babyhair oraz zastosowana w tym miesiącu maseczka skrobiowa. W zasadzie nie wiem co więcej mogę napisać. Moje włosy pozostawiam ocenie Wam.

Przyrost: ok 2- 2,5 cm
Wypadanie: w normie, nieco większe niż na przykład w listopadzie.
Bejbiki: tych to jest dopiero dużo! I podskoczyły starsze i pojawił się las nowszych :)

Co stosowałam na przyrost:

  • przed każdym myciem (12 godzin przed) wcierałam wcierkę Joanna Rzepa w sumie 2 razy w tygodniu
  • w połowie miesiąca zaczęłam pić skrzypokrzywę

Jakich kosmetyków używałam?

cała kolekcja, jak zwykle na zdjęciu zbiorczym niewiele widać
Do mycia: 
  • Szampon Brawa żurawinowa- silnie oczyszczający szampon z SLS, nie mogę stosować go zbyt często po wysusza moje włosy oraz nieco podrażnia skalp. Po za tym jest stosunkowo niewydajny. Ma za to bardzo niską cenę.
  • Balsam do kąpieli BabyDream fur  Mama- moje ulubione delikatne myjadło, o którym wspominałam już niezliczoną ilość razy. Nie będę się więc powtarzać.
  • Szampon BabyDream- równie dobre myjadło jak balsam dla mam, niestety plącze włosy w przeciwieństwie do jego różowego braciszka, ale do delikatnego mycia jest nadal bardzo dobry
  • Odżywka Isana z olejkiem z Babassu- dobra odżywka do odżywkowego mycia włosów. Rzadko już stosuję tę metodę, ale jednak.
Odżywki i maski:
  • Odżywka bananowa TBS- szczerze ją lubię, za zapach za przyzwoite nawilżenie. To już któryś z kolei wspólny miesiąc. Szykuję dla Was pełną recenzję!
  • Odżywka Alterra z granatem i aloesem- mimo dobrych opinii w moim odczuciu bubel. Możecie poczytać o niej TUTAJ
  • Maska Kamille Wax, Pilomax- moje odkrycie ostatnich miesięcy. Nie wiem co ona w sobie ma, ale jest genialna. Uwielbiam!
  • Odżywka regnerująca Artiste- mocno proteinowa odżywka. Używam jej do proteinowych kuracji raz na jakiś czas. Proteiny podane w ten sposób bardzo pasują moim włosom, które generalnie z proteinami się nie lubią.
  • Odżywka Choisee z limonką i imbirem- po całej akcji z Choisee nie będę się wypowiadać na temat ich kosmetyków. Moje akurat miały prawidłową datę ważności, ale mimo wszystko czuję pewien niesmak. Zużyję, ale na pewno na blogu się nie będę się na ten temat produkować.
Oleje:
  • Oliwa z oliwek- czyli moje nowe odkrycie. Na moich włosach sprawdza się na prawdę przyzwoicie, a że oliwa często jest u mnie w kuchni to i zaczęła gościć na moich włosach :)
  • Krem do rąk, BeBeauty- doszłam do wniosku, że mimo świetnego nawilżenia kremowanie włosów jednak jest nie dla mnie. Resztę kremu zużyję zgodnie z przeznaczeniem, a do kremowania przetestuję jeszcze inne produkty z mojej kosmetyczki
  • Oliwka BabyDream fur Mama- mój must have w śród olei!
Cała reszta :)

Wszystkie powyższe produkty znacie, to co ja będę o nich pisać po raz kolejny ;)

Jeżeli jesteście ciekawe, poniżej kolejne TPPW z lutego:
I

Dużo tu produktów których jeszcze w całości nie zrecenzowałam, pytam więc, czy chciałybyście przeczytać o czymś konkretnym w najbliższym czasie? Co sądzicie o mojej pielęgnacji w lutym?

środa, 6 marca 2013

NOTD #1; Na powitanie wiosny!

Cześć Dziewczyny!

Od razu zaznaczam, że nie będzie to żadna recenzja, zbyt krótko mam te lakiery, aby móc o nich powiedzieć cokolwiek. Wylądowały na moich paznokciach dopiero jeden raz. Jednakże, są dwa powody dla których pokazuję je wam już dziś. Po pierwsze, jest to nowość, więc pewnie każda z Was, której się spodobały szuka czegokolwiek o nich w internecie. Po drugie efekt na prawdę mi się spodobał. Na tyle, że chcę wam go pokazać :)

Koniec wstępu, zapraszam do oglądania zdjęć:


Po kliknięciu zdjęcia powiększą się.

A w roli głównej: Wibo, Gel Like, Blue Lake zaprojektowany przez Gosię. Piękny jaśniutki błękit, bardziej niż z jeziorem kojarzy mi się z błękitnym niebem latem czy wiosną. Na paznokciach nieco ciemniejszy niż w buteleczce, ale wciąż śliczny. Co mogę o nim na wstępie powiedzieć. Przyjemnie się aplikuje, ale niestety z trwałością słabo. Solo wytrzymuję na moich pazurkach ok. 3 dni.

Oraz: Lovely, Nude, nr.2 inspirowany trendem 'natural beauty'. Raczej żelowa konsystencja z mnóstwem shimeru, którego niestety nie widać w buteleczce. Słabe krycie potrzeba 3, a nawet 4 warstw. Ale mimo wszystko współpracowało mi się z nim nie najgorzej, za te 5zł jestem mu w stanie wybaczyć dużo ;). Trwałość nieco lepsza niż Wibo, 3 do 4 dni nawet. Czy dłużej? Nie wiem, bo zmyłam całe mani ;)

Jak wam się podobają lakiery? Ja mam jeszcze chrapkę na Peaches and cream od Wibo.
Czujecie już wiosnę, tak jak ja? :)

wtorek, 5 marca 2013

O tym jak stałam się posiadaczką (nie)zupełnie nowego zegarka

Cześć Kochane!

Dzisiaj chciałabym się podzielić z wami w krótkim lekkim wpisie, o tym jak udało mi się odświeżyć dość stary, zabytkowy niemalże, męski zegarek. Rzecz piękna, biżuteria po prostu. Niestety pasek dość mocno zużyty i gdzie tam męski pasek na moje drobne rączki?

Złożyły się na to dwie rzeczy, po pierwsze odkryłam  stronę i zapragnęłam, z całego serca, posiadać taki właśnie zegarek. Nietuzinkowy, niezwykły, piękny!

Z pomocą przyszedł mi mój Tata, który powiedział, że przecież ma w swojej kolekcji zegarek z bardzo podobną tarczą i jak bardzo chce to może mi go podarować, ponieważ sam już zegarków nie nosi.

Pierwotnie wyglądał tak:
źródło: nokaut.pl
Po zmianie paska, kupionego w małym sklepiku obok zegarmistrza za niecałe 30zł(!) zegarek na moim nadgarstku prezentuje się tak:
Jeszcze w przypływie dodatkowej gotówki domówię pasek od Daniela Wellingotna, jednakże teraz zegarek też bardzo mi się podoba!

A wam? Lubicie dodawać coś od siebie do gotowych gadżetów?

poniedziałek, 4 marca 2013

O skrobi w kosmetyce oraz maseczka DIY

Hej!

Post obiecany, wiem że temat interesuje wiele z Was.

źródło: stylowi.pl


Zacznę może od tego skąd skrobię wziąć. Jest to najzwyczajniej w świecie mąka ziemniaczana, co oznacza, że dzisiaj znów kręcimy maseczkę z produktów dostępnych w kuchni. Do stworzenia tej maski potrzebujemy:

  • łyżeczkę mąki ziemniaczanej
  • 2 łyżki dowolnej maski lub odżywki
  • możemy wzbogacić ją półproduktami, olejami, czy czymkolwiek chcemy
Ja 'moją' skrobię połączyłam z odżywką bananową z The Body Shop, w proporcjach zupełnie na oko Wydaję mi się, że samej odżywki użyłam trochę mniej niż dwie łyżki. Nie dodawałam olejów, półproduktów. Trzymałam ją na włosach około 40 minut w cieple pod czepkiem. Zestaw który użyłam po myciu możecie zobaczyć TUTAJ. A podglądowo wstawiam jeszcze raz zdjęcie swoich włosów po zastosowaniu tej maseczki:
PLUSY:
+ włosy są wyraźnie grubsze! Kucyk jest zdecydowanie obfitszy. 
+ mam uczucie jakby ich było ba głowie więcej niż zwykle.
+ wyraźnie uczucie nawilżenia
+ odpowiednie dociążenie
+ niesamowity blask

MINUSY:
- nałożona zbyt blisko skalpu może obciążyć

Maska bez problemu się zmywa, a uczucie wygładzenia możemy zaobserwować już w trakcie jej spłukiwania, jednak nie polecałabym nakładania jej po myciu. Niestety uczucie pogrubienia włosów znika już już przy następnym myciu.

Zamiast maski możemy wykorzystać wodę makaronową, ryżową czy z ugotowanych ziemniaków, oczywiście bez soli, opcjonalnie można dodać odrobinę oleju. W takiej wodzie moczymy włosy przed myciem, lub na namoczone nią włosy nakładamy olej, a później postępujemy jak zwykle po olejowaniu.

Kilka innych pomysłów na kosmetyczne wykorzystanie mąki ziemniaczanej:

1. Mąka ziemniaczana jest świetnym transparentnym pudrem matującym, co więcej wykazuje właściwości anty-trądzikowe.

2. Spełnia rolę suchego szamponu, trzeba ją tylko dokładnie wyczesać, szczególnie z ciemnych włosów ;)

3. W celu pogrubienia i wydłużenia rzęs można pokryć je skrobią a następnie wytuszować. Zadziała podobnie jak puder zastosowany w ten sposób, ale jest w 100% naturalna.

4. Może być substytutem talku.

5. Można wzbogacać nią także maski do twarzy. Ze względu na właściwości anty-trądzikowe i wygładzające sprawdzi się w tej roli świetnie.

Wiecie czy coś jeszcze mogę dopisać do tej listy? Lubicie skrobię?

niedziela, 3 marca 2013

Projekt DENKO na marzec- kwiecień 2013 + podsumowanie

Cześć!

Pojawił się już zbiorowy haul ostatnich tygodni, to i musi się pojawić podsumowanie projektu denko ze stycznia i lutego, oraz plan zużywania, znów poczynionych, zapasów.

Tak prezentował się plan na ubiegłe dwa miesiące:

A co faktycznie udało mi się wykończyć?
przepraszam, że nie pokazuję wam równie ładnego plenerowego zdjęcia, ale niestety trzeba sobie radzić w warunkach jakie się ma, w bonusie macie moją Kotę!

  • Płyn micelarny, Bourjois- na prawdę przyzwoity micel w niskiej cenie, nie podrażnia, nie wysusza, dobrze radzi sobie z makijażem. Już wykańczam kolejną buteleczkę!
  • Szampon Garnier Fructis, Czysty Blask- dobry szampon oczyszczający, ale nie przesadnie (ma w składzie tylko ALS i dużo ekstraktów), nie wysusza włosów, ani skalpu, pięknie pachnie i dobrze się pieni. Zmywa wszystko bez problemów. Kupię ponownie.
  • Olejek do kąpieli, Bielenda- ładny rozgrzewający zapach, nie wysuszał. Nie miał też żadnych właściwości pielęgnacyjnych. Jednak za ten zapach być może kupię ponowne. 
  • Balsam do ciała, AHAVA- w zasadzie już nie pamiętam tego kosmetyku, był strasznie wydajny zużyłam połowę i resztę oddałam Mamie. Pamiętam, że miał lekką nie tłustą konsystencję, szybko się wchłaniał i przyzwoicie nawilżał, ale szału nie było. Zapach ładny, delikatny, raczej neutralny. Ze względu na cenę i dostępność (nie wiem czy w ogóle można go gdzieś jeszcze dostać w tej wersji?) sama nie kupię ponownie.
  • Tonik aloesowy, Ziaja- niska cena, dobrze odświeża, nie wysusza ani nie ściąga cery. Spełnia wszystkie zadania jakie stawiam tonikowy. Myślę, że kupię ponownie.
  • Balsam do kąpieli, BabyDream fur Mama- nie raz nie dwa powtarzałam, że jest to moje ulubione myjadło. Kosmetyk wielofunkcyjny. Do mycia włosów, ciała a nawet pędzli. Uwielbiam i jeszcze nie raz zagości w mojej łazience.
  • Czekoladowy płyn do kąpieli, BingoSpa- piękny zapach, ale niestety produkt przez nie wygodną buteleczkę okazał się strasznie niewydajny. Na moje nieszczęście aromat czekolady był tak intensywny i prawdziwy, że przepadłam. Możliwe, że kupię jeszcze raz.
  • Odżywka z granatem i aloesem, Alterra- recenzje znajdziecie TUTAJ, jak pamiętacie nie była zbyt pochlebna, więc nie kupię ponownie.
  • Podkład w kompakcie, Manhattan- ja stosowałam tylko jaku puder, na mojej suchej skórze sprawdził się nieźle, nadawał satynowe wykończenie. Niestety nie zdążyłam napisać wam recenzji ponieważ zbiłam i wysypałam prawie 1/3 opakowania :( Nie wiem czy kupię ponownie.
  • Krem BB, Bielenda- dobrze go wspominam, fajny krem tonujący z przyzwoitym składem. TUTAJ znajdziecie jego recenzję. Nie wykluczam, tego że kupię go na lato.
  • Puder w kamieniu, Manhattan clearface- dobry matujący puder, nie mam mu nic do zarzucenia, jednakże z takim wyborem kosmetyków tego typu na rynku nie umiem powiedzić czy kupię go ponownie, ale jest to bardzo możliwe.
  • Gel Cream, Hydra Vegetal, Yves Rocher- miniaturka, 15 ml. Bardzo fajny, lekki, nawilżający krem pod makijaż. Nie roluję się, szybko się wchłania. Myślę, że w przypływie dodatkowej gotówki kupię pełnowymiarowe opakowanie
  • Masło do ciała, TBS- nuta zapachowa: ginger. Już nie raz pisałam, że uwielbiam te masełka, poluję na nie przy okazji różnych promocji więc na pewno kupię ponownie, ale inny zapach, ponieważ ten był z edycji limitowanej.
  • Go4Big maskara, Manhattan- przyzwoity produkt, recenzję znajdziecie TUTAJ, mimo że miło ją wspominam to jednak mając taki wybór jak obecnie na rynku, raczej nie kupię ponownie.
  • Benetton, B. United Jeans Woman- zawsze się zastanawiałam, czy perfumy to też kosmetyk, czy już nie. Nadal nie wiem, nie umiem ich sklasyfikować. Jednak skoro wykończyłam dość duży bo 100ml. flakonik postanowiłam się tym z Wami podzielić. Szczególnie, że zużywanie tych perfum szło mi wyjątkowo trudno. Zapach niby ładny, niby mój... Ale no właśnie. Coś mi w nim nie leżało, jakby za słodki, jakby zbyt duszący, a w końcu po prostu nudny... Nie czułam się w nim dobrze, także bardzo cieszę się, że udało mi się wykończyć buteleczkę. Nuty głowy: winna brzoskwinia, nuty aldehydowe, mandarynka. Nuty serca: jaśmin, fiołek hiacynt. Nuty bazy: piżmo, drzewo sandałowe, szara ambra.
Tak prezentuję się plan na następne dwa miesiące:

A jak Wam idzie denkowanie? Wyznaczacie sobie konkretne produkty? :)

sobota, 2 marca 2013

Zbiorowy Haul Zakupowy #1

Cześć Dziewczyny!

Doszłam do wniosku, że pokazywanie Wam pojedynczych Hauli jest bez sensu, ponieważ wyjątkowo rzadko kupuję na raz tyle rzeczy, żeby uzbierał mi się z tego oddzielny post. A mimo to często kupuję produkty, które chciałabym wam pokazać jeszcze przed oficjalną recenzją. Co więcej sama bardzo lubię czytać tego typu wpisy, mam nadzieję że Wy także, bo teraz będą pojawiać się regularnie!

W pierwszej kolejności skorzystałam z walentynkowej promocji w Biedronce:
Do mojego koszyczka trafił dwupak żeli Orginal Source za dosłownie 10zł! Nigdy nie miałam żadnego produktu tej firmy a zapachy kusiły i kusiły (jak widać jeden już jest w fazie testów). Zawsze jednak były inne wydatki, ale przy takiej promocji nie mogłam nie kupić! Oprócz tego dezodorant Adidas, który ma bardzo ładny, świeży, owocowy zapach utrzymujący się na prawdę długo. A na końcu odżywka do rzęs Eveline, zachwalana przez Alinę Rose, którą także dzielnie testuję!

Po za tym wygrałam rozdanie OBSESSION a w nim:
Pomadkę w kredce Revlona. Zdjęcia do recenzji mam już zrobione, jest to na prawdę przyzwoite mazidło do ust, w bardzo ładnym kolorze. Ale jest to chyba jedyny kolor z gamy, który faktycznie mnie zainteresował*, a szminka nie robi na tyle szału, żeby biegać po mieście w poszukiwaniu innych odcieni. To tak słowem wstępu ;)

*skłamałam... w zasadzie to mówi do mnie jeszcze Honey, ale nadal nie aż tak by specjalnie go szukać.

Z końcem miesiąca nawiedziłam także Rossmanna aby nabyć drogą kupna najpotrzebniejsze mi produkty ;) Nie zmienia to faktu, że także je Wam zaprezentuję:
Pierwszym w kolejności jest micel od Perfecty, pamiętałam, że czytałam kedyś o nim całkiem pochlebnych opinii, skład ma sympatyczny. Zobaczymy czy to będzie dłuższa znajomość. Obok niego stoi tonik Herbal zachwalany bodajże przez Alinę Rose (znów!). Skład także mi się spodobał, krótki prosty z ekstraktem na drugim czy trzecim miejscu, a po za tym był w promocji! Czytałam też kilka dobrych recenzji kremów Alterry. Na tyle dobrych, że sama zerknęłam w ich stronę. Skład ładny, bez żadnych 'zapychaczy'. Ja wybrałam wersję do skóry suchej i wrażliwej. Kupiłam też moje ukochane gąbeczki Calypso. Nie myję nimi twarzy codziennie, ale używam ich do delikatnego peelingu twarzy co drugi dzień. Sięgnęłam też po zwykły papierowy pilniczek, mimo że osobiście wolę te szklane, to na razie nie mogę sobie pozwolić na zakup takiego jaki bym chciała.

Na poczcie czeka jeszcze jedna paczka do odebrania oraz czekam na jeszcze jedną, ale to co w środku się znajdzie pokażę wam pewnie dopiero w następnym wpisie.

Powiedzcie proszę, którego produktu jesteście najbardziej ciekawe, czego recenzja powinna pojawić się w pierwszej kolejności?

piątek, 1 marca 2013

Tygodniowy Plan Pielęgnacji Włosów vol. 24

Cześć!

Udało mi się w ciągu ostatnich dwóch dni nadrobić wszystkie Wasze wpisy z zeszłego tygodnia! Było ciężko, ale już jestem na bieżąco ze wszystkim. 
Już marzec, za oknem piękna pogoda, aż nastraja człowieka pozytywnie. Motywuje do działania! Naładowana mnóstwem pozytywnej energii postaram się stworzyć trochę postów na zapas :)

Ostatni tydzień mojej pielęgnacji to dwie skrajności, wyraźny GOOD hair day oraz BAD hair day...


Sobota 23.02.13
O: maska z mąką ziemniaczaną na bazie odżywki z TBS
M: szampon BabyDream
odżywka b/s: odżywka Choisee z limonką i imbirem
stylizacja: żel mrożący Joanna
suszenie: dyfuzor
ochrona: jedwab Marion



Spostrzeżenia: zdecydowanie good-hair-day, nie będę pisać zbyt wiele, bo osobny post o maseczce skrobiowej na włosy pojawi się, a przynajmniej powinien, już w najbliższych dniach! Końcówki są raczej równe, dziwnie ułożyły się na zdjęciu...

Niedziela 24.02.13- NIC

Poniedziałek 25.02.13- NIC

Wtorek 26.02.13- NIC

Środa 27.02.13
M: odżywka Isana z olejkiem z Babassu
odżywka b/s: Joanna Naturia z lnem i rumiankiem
suszenie: plunking i dyfuzor
ochorna: jedwab Marion


Spostrzeżenia: no i tutaj bad-hair-day. Z braku czasu nie dociążyłam odpowiednio moich włosów po odżywkowym myciu Isaną, a z drugiej strony nie poświęciłam wystarczająco dużo czasu na masaż skalpu. Wszystko to doprowadziło do nieprzyjemnego puchu na długości i nieprzyjemnego uczucia na skalpie. Włosy od razu związane w koczek...

Czwartek 28.02.13- NIC

Piątek 01.03.13- NIC

Pozdrawiam serdecznie i życzę wam przyjemnego weekendu :)