środa, 29 sierpnia 2012

SkrzypStrong vs. Skrzypovita

Cześć, dzisiaj przychodzę do was z krótkim postem porównawczym dwoch suplementów które zażywałam bezpośrednio po sobie, więc myślę, że mogę mieć całkiem miarodajne porównanie tych dwóch z pozoru podobnych suplementów.

SKRZYPSTRONG
Opis producenta:




Starannie dobrane składniki odgrywają istotną rolę w procesie prawidłowego nawilżenia skóry, 
jej sprężystości i elastyczności. Wzmacnia mieszki włosów, wspomaga odporność organizmu
 i oczyszcza go ze szkodliwych substancji i produktów przemiany materii.

Jedna tabletka SkrzypStrong zawiera: ekstrakt ze skrzypu polnego (35 mg), ekstrakt z liści pokrzywy (27 mg), witamina C (30 mg), glukonian cynku (35,5 mg), witamina B1 (0,55 mg), D-biotyna (25 µg), celuloza mikrokrystaliczna (substancja wypełniająca), stearynian magnezu (substancja przeciwzbrylająca).


Cena: w promocji można dosać nawet za 1,80 kurację miesięczną, cena regularna ok 8zł.

SKRZYPOVITA

Opis producenta:




Zamknięte w kapsułkach SkrzypoVity kompozycje ekstraktów ze skrzypu i pokrzywy 
wraz z witaminami A, B1, B2, B5, B6, C, biotyną i cynkiem wzmacniają cebulki włosowe, 
chroniąc przed wypadaniem włosów. Poprawiają strukturę paznokci i zapobiegają ich łamaniu. 
Dodatkowo odżywiają głębokie warstwy skóry, przywracając jej elastyczność i jędrność. 
Pierwsze efekty działania SkrzypoVity są widoczne po 40 dniach.



Skład:  witamina C  30 mg, D-pantotenian wapnia  3 mg, witamina B6   1 mg, ryboflawina  0,8 mg,
 tiamina  0,7 mg, witamina A  400 µg, biotyna  75 µg, cynk  7,5 µg,  ekstrakt ze skrzypu polnego 25 mg,
 ekstrakt z ziela pokrzywy 10 mg w kapsułce. 

Substancje pomocnicze:laktoza, składnik otoczki: żelatyna, witamina C, ekstrakt ze skrzypu polnego, 

siarczan cynku, utwardzony olej sojowy, ekstrakt z ziela pokrzywy, substancje przeciwzbrylające: 
stearynian megnezu i dwutlenek krzemu, D-pantotenian wapnia (wit. B5), barwniki: E172 i E171, 
witamina B6, ryboflawina (wit.B2), tiamina (wit.B1), aromat, witamina A, biotyna.

Cena: ok. 10zł za 40 tabletek
________________________________________________________
Składy: SkrzpStrong zawiera sporo więcej ekstraktu ze skrzypu polnego i pokrzywy niż SkrzypoVita, z drugiej strony SkrzypoVita ma dużo wiecej biotyny.

Kapsułki: żałuję, że nie zrobiłam zdjęć kapsułek SkrzypStrong, ponieważ nie mogę znaleść w internecie. Natomiast są białe, okrągłe, niepowlekane i mniejsze od kapsułek SkrzypoVity, widocznych na obrazku powyżej.

Smak i zapach: no i tutaj pierwszy poważny minus dla SkrzypoVity, jej tabletki zwyczajnie... ŚMIERDZĄ i są tak strasznie niesmaczne że aż trudno mi to opisać. Z trudem przechodziły mi przez gardło za każdym razem. A przeterminowane nie były na pewno. SkrzypStrong za to jest bezsmakowy i bezzapachowy, pewną tryudność w przełykaniu jedynie sprawia fakt, że tabletki nie są powlekane.

Działanie: jako pierwszy zażywałam SkrzypStrong i być może dlatego byla tutaj tak spektakularna zmiana. Zauważyłam poprawę paznokci już po dwóch tygodniach zażywania tego suplementu. Przyśpieszyły również włosy, pojawiło się dożo bejbików i cera uspokoiła się. Podczas brania SkrzypoVity nie zauważyłam żadnych efektów. Przyrost był minimalny, baby hair się nie pojawiły, jednakże paznokcie dalej pozostały mocne i cera też specjalnie nie kaprysiła. Sądze jednak, że zarówno za poprawę paznokcji jak i cery odpowiedzialny był SkrzypStrong.

W tej konfrontacji liderem został SKRZYPSTRONG zarówno cena jak i działanie tego suplementu były nieporównywalnie lepsze od współzawodnika :)

Jednocześnie pragnę zauważyć, że żadne suplementy nie zastąpią zdrowej i pełnowartościowej diety!

A czy Wy zażywacie jakieś suplementy? Miałyście styczność z powyższymi? Jakie macie na ich temat opinie?

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

... a ja lubię poniedziałki!

Szczególnie jeżeli w poniedziałkowe wczesne popołudnie do mych drzwii puka kurier :) Pamiętacie jak   pisałam wam o akcji paese "Kosmetyki za darmo". No to dzisiaj z rąk sympatycznego pana odebrałam paczuszkę z kosmetykami tej firmy. Jeśli chcecie zobaczyć co znalazło się w środku oraz czy jestem z akcji zadowolona zapraszam do czytania.
Wszystkie kosmetyki były zabezpieczone folią bombelkową i zapakowane w eleganckim białym pudełeczku z czarnym logo PAESE, które natomiast było zafoliowane, owinięte w jeszcze więcej folii bombelkowej i zapakowane w klasyczny szary karton. Wszystkie kosmetyki dotarły do mnie nienaruszone :)

Co dostalam?

Intensywnie zielony cień do powiek, nigdy nie miałam takiego, ale mam zielone oczy więc powinno to razem ładnie wyglądać. Coś mi się wydaje, że mój klasyczny złoto-brązowy makijaż oka będzie musiał ustąpić odrobinie zieleni. Cień jest dość suchy ale się nie osypuje (przynajmniej na razie), ma perłowe wykończenie i opalizujące drobinki, ale nie nachalne. Jego krycie jednakże jest dość słabe i obawiam się że bez bazy roztarty na oku może trochę znikać.

Puder brązujący, jestem z niego zadowolona, bo tak czy inaczej szukalam takiego. Ma dość duże opalizujące/brokatowe (?) drobinki, zobaczymy jak się będzie sprawował, i czy nie będę się świeciła jak lampki w Boże Narodzenie ;)

Pękający lakier do paznokci, on nie mażył mi się jakoś szczególnie, nie jestem fanką pękających lakierów. Mam już jeden i używam go bardzo rzadko. Ale jak już jest, to niech będzie. Przetestujemy. Może jednak przekonam się do takiego efektu na paznokciach.

Maskara, jeszcze jej nie otwierałam, chce na razie zużyć te które mam. Bardzo podoba mi się za to opakowanie!

Błyszczyk, zdecydowanie w moim kolorze :) Zdążyłam się już nim malnąć, daje bardzo ładny naturalny efekt. Chociaż ja zdecydowanie wolę szminki i pomadki wszelakie od błyszczyków.


Granatowa kredka będzie dobrą alternatywą dla często towarzyszącej mi czarnej kredki. Miękka, dość łatwo sunie po skórze.

No i na deser rodzinka w komplecie:

A Wy dostałyście już swoje pudełka? Co z mojego najbardziej Wam się podoba, o czym chciałybyście przeczytać najpierw?

piątek, 24 sierpnia 2012

Blue My Mind od H&M

Już TUTAJ obiecywałam wam posty lakierowe. Mam nadzieję, że nie jesteście przesycone tym na innych blogach. Dzisiaj chciałam wam pokazać lakier produkcji H&M w kolorze Blue My Mind. Nazwa ładna i wdzięczna.

tutaj pierwszy od prawej, w rzeczywistości kolor jest głębszy i bardziej nasycony

zdjęcie lepiej oddające kolor, tutaj po lewej
No i na pazurkach:
mocne sztuczne światło

światło naturalne, lepiej oddaje kolor lakieru

Lakier kryje po dwóch cieńszych warstwach, nie smurzy, jest dość gęsty, nie ma żadnych drobinek. Niestety pędzelek jest dość cienki, klasyczny, co utrudnia aplikacje. Trwałość średnia, ale przy mojej pracy żaden lakier nie wytrzymuje długo. Blue My Mind- 2 dni bez odprysków.
Ogólnie rzecz birąc bardzo przyjemny lakier za nieduże pieniądze o ładnym kolorze

Na zdjęciach z top coat'em Inglota typu cracking nail polish.

A jak Wam się podoba?


czwartek, 23 sierpnia 2012

Powracający TAG + Przetestuj "Kosmetyki za darmo"

Hej.

Najpierw to co najciekawsze. Dzięki blogowi un-usual dowiedziałam się o akcji Paese- "Przetestuj kosmetyki za darmo". Płacąc jedynie za przesyłkę kurierską otrzymujemy 6 losowo wybranych, pełnowymiarowych kosmetyków tej marki o łącznej wartości 60zł. Jako, że ja uwielbiem testować nowe produkty, a kolorówki nigdy za dużo już się zgłosiłam. Co trzeba zrobić, na obrazku poniżej:



A teraz czas na TAG- 10 pytań. Otagowałam mnie Fallogen, za co bardzo dziękuję. Nie będę dalej TAGowała już nikogo więcej, bo oTAGowałam już wybrane przeze mnie osoby w poprzedniej zabawie.

  • Dlaczego założyłaś bloga i jak wpływa na Ciebie jego prowadzenie?
Co ciekawe nie jest to mój pierwszy blog, miałam ich wiele. Pisałam pamiętnik w internecie, a jego założenie wpłynęła śmierć mojej kolerzanki- musiałam gdzieś wyrzucać co czułam, nie koniecznie znajomym, potem był okres na FOTObloga, ponieważ interesuję się fotografią. Był on fotograficzno-jeździecki. Teraz przyszedł okres na ten kosmetyczny. Prowadzenie bloga na pewno uczyniło mnie bardziej systematyczną- bo nie można zawieść czytelników nawet jeśli jest ich niewielu!
  • Jakie naturalne kosmetyki są przez Ciebie najczęściej używane i które się najlepiej spisują?
Zwykle sięgam po drogeryjne kosmetyki, z racji ich dostępności. Nie mam zaufania do zakupów internetowych. Jednak z naturalnych marek bardzo lubię Alterrę. Zdarza mi się też kręcić coś do włosów samodzielnie. Niezależnie jednak gdzie kupuję kosmetyki zawsze sprawdzam i analizuję ich skład.
  • Czy jadasz 5 porcji warzyw i owoców dziennie? Dlaczego tak/nie?
Czy soki się liczą jako jedna z porcji? Jeśli tak, to owszem- jadam. W rzeczywistości, aż wstyd się przyznać, ale rzadko kiedy jem więcej niż 2 max 3 posiłki dziennie. Nie mam na to czasu. Na każdy z nich składają się głównie warzywa i owoce- uwielbiam je i posiłek bez czegoś 'zielonego' to dla mnie nie posiłek.
  • Jaki jest Twój najważniejszy kosmetyczny cel do zrealizowania we wrześniu?
Nie zakładam sobie żadnych kosmetycznych celów. Ale... chciałabym zadbać w szczególności o moje włosy- jak co miesiąc :) Liczę na zmniejszenie wypadanie (lub chociaż utrzymania go na tym poziomie na jakim jest aktualnie), szybszy porosty i dużo bejbików :)
  • Jaki jest Twój najważniejszy niekosmetyczny cel do zrealizowania we wrześniu?
Będę monotematyczna jak powiem, że... Wygrana w Mistrzostwach Warszawy i Mazowsza w Ujeżdżeniu? Odbywają się 31-02.09, a to już wrzesień, prawda? Ponad to uczyć się! Zdecydowanie się uczyć!
  • Jak opisałabyś swój styl ubierania się?
Lubię ładnie wyglądać, która z nas nie lubi? Ale próbuje zachować złoty środek między praktycznością, a dobrym wyglądem. Nie umiem określić jednym słowem swojego stylu, ale wiem jedno. Nie ma nic wspólnego ze sportowym! ;)
  • Jakie ciekawe książki przeczytałaś w ciągu ostatnich 2 miesięcy?
Aktualnie czytam bardzo dobrą książkę  "Biała kobieta na zielonym rowerze", wcześniej "Wyznania Gejszy" i "Chmara wróbli". Bardzo spodobał mi się taki egzotyczny klimat. Polecam wszystkie trzy książki.
  • Czy kupujesz i używasz kosmetyków nietestowanych na zwierzętach?
Oczywiście, że tak! Zawsze sprawdzam, czy kosmetyk był testowany na zwierzętach i zawsze miło mi gdy nie jest. Jednakże, jeżeli kosmetyk jest dobry i lubię go to kupię także wtedy gdy firma testuje na zwierzętach.
  • Gdybyś wygrała w totka, co byś zrobiła?
Monotematycznie: kupiła konia wartego niesamowicie dużo pieniędzy, zainwestowała w jego i swój trening u najlepszych szkoleniowców. A za reszte jakaby została pojechałabym w podróż dookoła świata, pomagając ludziom w najbiedniejszych krajach.
  • Jutro jest koniec świata. Co robisz?
Wszystko to na co nigdy nie miałam odwagi, skaczę ze spadochronu, biorę narkotyki, kradnę sportowy samochód i jadę przed sieie 250h/godzinę... i wszystko inne na co nie pozwalają sobie rozsądni ludzie ;)

środa, 22 sierpnia 2012

Balneum Intensiv- olejek do kąpieli

Ten olejek znalazła się w projekcie denko na ores lipiec/sierpień i już dawno obiecywałam jego recenzję.

Balneum Intensiv- olejek do kąpieli



Co nam mówi producent?

Olejek pod prysznic Balneum Intensiv:
  • myje jednocześnie chroniąc naturalną barierę skóry
  • natłuszcza i nawilża skórę
  • chroni przed wysuszeniem
  • zapewnia delikatną i gładką skórę

Skład: 

Glycine Soya Oil (olej sojowy), MIPA - Laureth Sulfate (sub. myjąca, mniej drażniąca niż SLS) , Laureth-4 (emuglator, sub. zwilżająca, umożliwia tworzenie emulsji), Persea Gratissima Oil (olej z awokado), Octyldodecanol (emolient, wygładza i nawilża), Oleamide DEA (antystatyk, sub. pianotwórcza), Laureth-6 (emuglator, sub. zwilżająca, umożliwia tworzenie emulsji),5 (emuglator, sub. zwilżająca, umożliwia tworzenie emulsji), Propylene Glycol (sub. nawilżająca, humektant), PARFUM, BHT, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid.

Na początku składu oleje, później substancja myjąca, braciszek SLS jednak mniej drażniący. Olejek zdecydowanie na nim traci. Dalej jeszcze nawilżacze i reszta to antystatyki i emuglatory. Skład krótki i bardzo przyjemny. Kłuje w oczy tylko MIPA-LS

Cena: 

Na DOZie za ok. 27-28zł. za 200ml

Zapach i konsystencja:

Kosmetyk jest bezzapachowy o konsystencji klasycznego oleju. W kontakcie z wodą delikatnie się pieni tworząc przyjemną emulsję.

Opakowanie:

Olejek jest zapakowany w przezroczystą buteleczke z twardego plastiku. Zamknięcie jest trwałe i przyjemni klika przy zamykaniu więc mamy pewność, że nic nam się nie wyleje w podróży. Otwór pozwala na precyzyjne dozowanie produktu, nie jest ani za mały, ani za duży. Jednakże wielki nius jak dla mnie, etykietka nadrukowana na papierze nieestetycznie odkleja się od butelki, co bardzo mnie drażni :(

Moja opinia:

Sięgnęłam po ten olejek gdy borykałam się z brzytką chorobą skórną, która objawiała się dużym wysuszeniem skóry. Bardzo ładnie złagodził wszystkie podrażnienia, śmiem twierdzić, że pomógł mi pożegnać się z problemem. Ukoił swędzenie, skóra po kąpieli nie była napięta, ale bardzo ładnie nawilżona, jednakże nie zrezygnowałam po kąpieli z użycia jeszcze balsamu.
Kiedy udało mi się wyleczyć 'kropki' używałam go do mycia twarzy. Był to jeden z lepszych płynów do mycia twarzy jaki miałam. Nie pojawiły mi się w trakcie używania go żadne niespodzianki na buzi, rano po umyciu twarzy tym olejkiem moglam darować nakładanie kremu i moglam nałoży tylko filtr. Na pewno kupię go ponownie! Jedyne minusy na dzień dzisiejszy to odklejająca się etykietka i brak zapachu (jeżeli chodzi o mycie całego ciała, bo przy myciu twarzy odpowiada mi bezzapachowy kosmetyk).

Znacie? A może teraz się skusicie?

TAG: 10 pytań i 7 prawd o mnie


Późno już, miałam co prawda w planie napisanie dziasiaj dla was jakiejś recenzji bo czekają już dwa wydenkowane produkty bez recenzji, ale jakoś nie mam siły na to teraz. No i przydałoby się programów nauczyć. Ale teraz, szybka odpowiedź na TAGi.

Otagowała mnie Lagoena za co bardzo dziękuję :)

TAG 1. polega na odpowiedzi na 10 pytań, a następnie zadaniu 10 kolejnych i zaproszeniu innych osób.


  1. Ile czasu dziennie poświęcasz blogowaniu?
Nigdy naprawdę się nad tym nie zastanawiałam. Najwięcej czasu zajmuję mi przeglądanie Waszych blogów, chociaż pisanie recenzji i przygotowywanie notek, szczególnie tych podsumowywujących dany miesiąc, też jest pracochłonne. Nie jestem w stanie powiedzieć ile dokładnie czasu dziennie mi to zajmuje.
  1. Czym myjesz włosy?
Swoje włosy aktualnie myję Babydream'em albo Babydream fur mama.
  1.  Dokąd sięgały Twoje włosy w momencie, gdy były najdłuższe?
Moje włosy były najdłuższe w latach wczesno szkolnych. Sięgały jak widać na załączonym obrazku. Już wtedy mocno falowały :)
  • Dbasz o zdrowe odżywianie?
Dbam, a przynajmniej bardzo się staram. Zdaża mi się zjeść coś niezdrowego, ale tylko od święta. Za to, niestety, mam słabość do słodyczy. Walcze z tym i chyba mi się udaje :)


  • Bierzesz jakieś suplementy diety?

Prawie cały czas biorę skrzypokrzywę, aktualnie zrobilam sobie przerwe i zażywam CP.

  • Jaką herbatę lubisz pić najbardziej?

W ogóle nie przepadam za herbatą. Jak już piję to albo malinową, albo zwykłą czarną.

  • Byłaś kiedyś w solarium?
Nie byłam i nie wybieram się.
  • Wolisz naturalnie wyglądający makijaż, czy z bardziej teatralnym efektem?
Na sobie zdecydowanie wolę naturalny makijaż, na innych? Dobrze zrobiony teatralny też mi się spodoba. Ale ja... trochę boję się kolorów. Czasem nałożę trochę cieniów, kolorową szminkę i na tym kończy się moja ekstrewagancja. ;)
  • Jesteś zadowolona ze swojej wagi?
Kiedyś nie byłam, ale udało mi się doprowadzić do stanu w którym mogę powiedzieć, że nie przeszkadza mi. Aczkolwiek przydałoby się jeszcze kilka kilogramów w dół ;)
  • Czego wybitnie nie lubisz jeść?
Tłuszczu! Nie cierpię tłustych potraw! Kłuch, kotletów. Fuj!

Moje pytania:
  1. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
  2. Gdybyś mogła zabrać 5 rzeczy na bezludną wyspę, co by to było?
  3. Co najgorszego 'zrobiłaś' swoim włosom?
  4. Jakich kolorów używasz w makijażu?
  5. Co w sobie lubisz?
  6. Wolisz podkreślione usta czy oczy?
  7. Gdzie chciałabyś pojechać na swoje wymarzone wakacje?
  8. Uprawiasz jakieś sporty?
  9. Jak opisałabyś swój styl?
  10. Jakiej muzyki słuchasz?
TAGuję:


TAG 2. Należy napisać 7 prawd o sobie i otagować kolejne 10 osób.

  1. Panicznie boję się owadów wszelakich. Szczególnie jeśli mają paski i bzyczą!
  2. Jeżdżę konno od 6 roku życia. Kiedyś bardzo nie chciałam uprawiać tego sportu, jednak tylko krowa nie zmienia zdania. Dzisiaj nie wyobrażam sobie bez tego życia i dziękuję moim rodzicom, że nie pozwolili mi zrezygnować
  3. Kolekcjonuję pluszaki. Mam ich całą komodę i nie potrafię się pozbyć żadnego z nich. Z każdym wiąże się osobna historia. Wszystkie są prezentami.
  4. Uwielbiam zwierzęta. Mam aktualnie psa (dość dużego- ponad 25kg żywej wagi ;) ), kota (również dużego) i konia (niewątpliwie dużego ;) ) cowięcej długo bawiłam się w akwarystykę i hodowałam nawet... krewetki. Amano- dla wtajemniczonych ;)
  5. Czytam książki fantasy, horrory i thrillery jednakże nie mogę oglądać filmów z tych gatunków- boję się. Szczególnie jeżeli chodzi o horrory i thrillery.
  6. Nie lubię chodzić w kapciach. Irytują mnie. Lubię czuć chłodne kafelki lub drewno pod stopami. Siedząc jak jestem skupiona bezwiednie ściągam sobie skarpetki ;)
  7. Mam problem z odczytywaniem tarczy zegarowej. Nie lubię, męczy mnie to. Muszę sobie liczyć części! 


TAGuję:

Podlinkujcie mi proszę w komentarzu posty z odpowiedzią na te TAGi jeżeli zechcecie przyłączyć się do zabawy. Chętnie poczytam wasze odpowiedzi i nie chce ich przegapić!

a.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Wygrana!

... ale nie, nie myślcie sobie, że wygrałam jakieś rozdanie czy coś podobnego ;) Nigdy nie udało mi się wygrać czegoś takiego. To co zobaczycie poniżej, zostało zarobione ciężką pracą- moją i mojego konia. Tak, tak, Arivle załadowała konia do przyczepy i przewiozła przez całe miasto na zawody. A koń wraz z Arivle zajął w jednym z konkursów drugie miejsce. Czy możecie sobie wyobrazić banan na mojej twarzy, gdy dowiedziałam się, że sponsorem nagród akurat w tym konkursie jest Bielenda?

Dla zainteresowanych prezentowałyśmy się tak:

No a teraz najważniejsze, nagrody ;)
Tutaj wszystko naraz. Dużo tego, aż mi się w kadrze nie mieści wszystko na raz ;)

Do kąpieli:

Seria "Bawełna":

Seria "Orzech&Bursztyn":

Seria "Pomarańczowa skórka":

Różności:

Bielenda "Only for men":
Ta seria powędruje do mojego Taty. Jesteście zainteresowane recenzjami gościnnymi z jego strony?

No i jakby nie patrzeć to mój koń też się napracował na tą wygraną, więc i jakieś kosmetyki dla konia :D

Mnie się oczka świecą do wszystkich tych kosmetyków. Zapowiada się wielkie testowanie :). A wam podoba się coś szczególnie? Macie jakieś doświadczenie z kosmetykami firmy Bieledna?


piątek, 17 sierpnia 2012

Zakupowy haul + róż + chwalę się :)

Cześć. Dzisiaj krótka notka, ale dużó zdjęć. Ostatni tydzień był dość obfity w zakupy. Chciałabym wam pokazać w co ostatnio się zaopatrzyłam, może coś was wyjątkowo zainteresuje?
Na początku zakupy drogeryjne i apteczne:

  1. Maska Gloria. Krótki, prosty skład. Na początku wyciąg z chmielu i wit. B. Nada się do wzbogacania
  2. Radical, serum z wyciągiem skrzypu polnego. Wyczytałam o nim na blogu Anwen no i akurat była promocja... ;)
  3. Olejek BD fur mama, ma przepiękny skład! Do włosów oczywiście :)
  4. Płyn micelarny Eveline, polecała go Mysia, akurat potrzebowałam takiego płynu, więc wzięłam.
  5. Olejek Alterra, papaya i migdały. Wycofywany z Rossamanna :( Musiałam zaopatrzyć się w jeszcze jedno pudełeczko! Podpisz petycję!
  6. Isana z olejkiem z Babassu, recenzowana tu, kończy mi się, więc w kolejce czeka następne opakowanie.
  7. Róż Wibo, o którym poniżej :)
  8. Lakier Wibo, przepiękny brzoskwiniowy kolor.
  9. Wit. A+E w kapsułkach, do włosów oczywiście
  10. Maść z wit.A do skórek i do kremowania skalpu (alternatywa dla olejowania)
  11. Calcium Pantothenicum, oczywiście w wiadomym celu. Na porost :) Już zaczęłam kurację, zobaczymy co z tego będzie.
Zakupy z TBS
  1. Odżywka Bananowa, zgodna z CG. Blogerki mają mieszane uczucie co do niej. Zobaczymy. Ja zakochałam się w zapachu
  2. Dwie mgiełki do ciała- grejpfrutowa i mandarynkowa- bo akurat byla promocja :) Zapach jest na tyle intensywny i trwały, że z powodzeniem można stosować zamiast perfum. Ja kocham takie zapachy i tak wlaśnie będę je używać.
  3. Sławny już chyba grzbień bambusywy z TBS :)
Coś zainteresowało was wyjątkowo?

A teraz czas na róż Wibo.
Urzekło mnie opakowanie! No poprostu urocze!
W kartoniku mamy plastikowe, raczej delikatne opakowanie- 4g produktu i gąbeczkę, uroczą, ale na pewno nigdy jej nie użyję ;)
Wybrałam odcień cinamon lady, który na mojej brzoskwiniowej karnacji wygląda świetnie.
Jakieś nieudolne próby złapania kolorków
Jak wam się podoba?

I na koniec, chwalę się! A co!
Przyszło do mnie takie oto cudeńko. Zakochałam się w nim jak tylko pojawił się na rynku, więc gdy dostałam ofertę nowego telefonu dobrze wiedziałam jaki chce. No i dzisiaj zapukał kurier z czarnym pudełeczkiem, w którym znajdowała się Xperia S od Sony.

Oznacza to, że mogłam zainstalować aplkiację KWC, co nieczekając uczyniłam:
Wyszedł mi z tego posta jednak straszny tasiemiec :(
Pozdrawiam!


czwartek, 16 sierpnia 2012

PETYCJA- Alterra znika z półek Rossmanna

Na blogach teraz huczy! Może wiecie, może nie, ale czym więcej z nas- włosomaniaczek dowie sie, tym lepiej.

Sieć drogerii ROSSMANN postanowiła wycofać ze sprzedaży niektóre produkty Alterry m.in. odżywki z morelą oraz moje ulubione olejki!

Podpisujcie się pod tą petycją:
http://www.petycjeonline.pl/petycja/sprzeciw-w-sprawie-wycofywania-produktow-alterra-z-sieci-drogerii-rossman/960/dedc8856dc819979dafffcb791b9146b

Po więcej informacji zapraszam na wizaż i facebooka.

środa, 15 sierpnia 2012

Klasyka, odżywka Isana z olejkiem z Babassu

Cześć. Długo zwlekałam z recenzją tego kosmetyku, bo czy jest coś więcej co można o nim napisać? Wśród włosomaniaczek absolutny klasyk, chyba każda z nas zaczęła swoją przygodę z włosomaniactwem od tego właśnie kosmetyku. Myślę też, że stoi on jako rezerwowy w prawie każdej łazience wlosomaniaczek. Jednak w poście aktualizacyjnym, a może w denkowym napisałyście, że chcecie przeczytać jeszcze pare słów o tej właśnie odżywce. W takim razie zapraszam :)

Rossmann, Isana Hair, Glättung Spülung, Odżywka wygładzająca z olejkiem z babassu

Co nam mówi producent?

Odżywcze składniki pielęgnacyjne wzbogacone olejkiem babassu wzmacniają włosy. Długotrwałe wygładzenie i łatwe rozczesywanie kręconych i niesfornych włosów. Wysokiej jakości aktywne substancje ze specjalnym składniekiem zapobiegającym puszeniu się włosów długotrwale wygładzają niesforne i kręcone pasma włosów dodając im elastyczności. Włosy łatwo się rozczesują i nabierają olśniewającego połysku. Miły zapach uprzyjemnia mycie włosów.

Skład: Aqua, Cetearyl alcohol (emolient, nawilża), Glycerin (Gliceryna, naiwlża, jednak przy suchym powietrzu może wyciągać wodę na zewnątrz), Cetrimonium Chloride (sub. powierzchniowo czynna, kondycjonująca włosy), Bis-diglyceryl Polyacyladipate-2 (emolient), Orbignya Oleifera Oil (olejek z babassu), Behentrimonium Chloride (sub. aktywanie myjąca), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Isopropyl Alcohol (alkohol o działaniu odtłuszczającym i oczyszczającym), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Parfum, Citric Acid, Sodium Hydroxide



Skład jest bardzo krótki i prosty, na pierwszym miejscu woda i nawilżacze i kondycjoner dalej tytułowy olejek z babassu i substancje aktywnie myjące. Dzięki tym substancjom myjącym odżywka nadaje się także do odżywkowego mycia włosów, o którym pisałam TUTAJ.

Cena: 

4-5 zł za 300ml

Zapach i konsystencja:

Zapach w pierwszej chwili bardzo mi się spodobał, był kwiatowy, świerzy, taki dziewczęcy. Jednak po kilku miesiącach użwania odżywka pachnie dla mnie słodko, ale troche chemicznie. Salonem fryzjerskim? Jednakże zapach nie przeszkadza mi, mogę go zaliczyć do przyjemnych. Konsystencja jest dość rzadka, ale nie przepływa przez palce.

Opakowanie:

Produkt zamknięty jest w różowym plastikowym opakowaniu wykonanym z półprzezroczystego plastiku o białym zabarwieniu. Jest to wygodne ponieważ widzimy ile kosmetyku nam zostało, natomiast ja bardzo nie lubię przezroczystych opakowań. Moje poczucie estetyki bardzo cierpi gdy w łazience widzę przezroczyste brudne opakowania z resztkami produktów. Takie lekko zabarwione odpowiada mi najbardziej. Pokrywka jest w kolorze różowym, niestety nie jest higieniczna ponieważ produkt wydostaje się na nią. Otwór pozwala na precyzyjne dozowanie kosmetyku. Etykietka pod wpływem wody odkleja się i zciera. Jest to etykietka taniego kosmetyku, widać to z daleka ale... przecież to JEST tani kosmetyk

Moja opinia:

Jest to odżywka która powinna stać na półce każdej włosomaniaczki! Mój KWC, na pewno będę kupować regularnie! Świetnie mogę rozczesać po niej moje kręcone włosy, są wyraźnie wygładzone, nawilżone i lekkie. Potrzeba jej niewiele by pokryć całe włosy. Nie obciąża! Jednakże nałożona solo po myciu nie jest w stanie sprostać puchowi który dość szybko się tworzy. Moje włosy potrzebują więcej dociążenia, po zastosowaniu na nią odżywki b/s jest już lepiej, ale nie idealnie. Za to  bardzo dobrze sprawdza się jako pierwsze O w metodzie OMO.
Najczęściej używam jej do odżywkowego mycia włosów, w którym zakochałam się po nabyciu tej odżywki i wypróbowaniu tej metody. Za pierwszym razem nie udało mi się domyć włosów, jednak następnye próby były już udane. Włosy zdecydowanie są szczęśliwsze, jeśli nie traktuje ich tak często detergentami nawet jeśli jest to tylko BD. W ten sposób mogę myć włosy codziennie po treningu a w taki upał głowa poci się przeokropnie więc jestem do tego zmuszona. Raz jeszcze polecam, a nawet jeśli nie będzie odpowiadała waszym włosom to warto spróbować za tą cenę!

A wy macie, lubicie?

niedziela, 12 sierpnia 2012

Domowe laminowanie żelatyną-moje spostrzeżenia

Wszyscy mają żelatyne... mam i ja!

Kilka dni temu w blogosferze wybuchło zaineteresowanie dot. laminowania elatyną. A wszystko to przez Anwen. Również ja nie mogłam się oprzeć i postanowiłam w domowym zaciuszy wykonać ten zabieg.

Potrzebujemy:

  1. conajmniej dwie łyżki wody
  2. łyżkę żelatyny
  3. pół łyżki dowolnej bezsilikonowej odżywki lub maski

Jak to wykonać?

W miseczce rozpuszczamy łyżkę żelatyny w dwóch (max. do 1/3 szklanki) łyżkach wody. Mieszankę studzimy w między czasie myjąc włosy szamponem bez silikonów dobrze oczyszczającego włosy. Ja w tym wypadku użyłam akurat szamponu z ALS Garnier fructis KWC. Przed myciem na noc nakładałam też po raz pierwszy olej słonecznikowy, co też mogło mieć wpływ na laminowanie. Po umyciu włosów i ostygnięciu mieszanki dodajemy pół łyżki odżywki lub maski. Ja w tym wypadku wybrałam Garnier z Awokado i masłem Karite KWC. Należy pamiętać aby na każdym etapie dobrze wymieszać skladniki. Trudno wypłukać z włosów ewentualne grudki ;). Całość nakładamy równomiernie na włosy i pakujemy pod foliowy czepek i ręcznik na 30-45 minut. Ja dodatkowo przed zawinięciem turbanu czepek podgrzałam. Po wyznaczonym czasie spłukujemy obficie zimną wodą.

Co może nam dać laminowanie?

Laminowanie włosów ma za zadanie domknąć łuski włosów, dzięki czemu stają się one bardziej lśniące i miekkie. Według niektórych źródeł, efekt utrzymuje się do 2 tygodni, jestem do tego bardzo sceptycznie nastawiona

Moja opinia:

Początkowo byłam sceptyczna. Podczas zmywania żelatyny włosy wcale nie były jakoś wyjątkowo wygładzone. Mocno się plątały i były dość sztywne. Natomiast po wyschnięciu i przed zerknięciem w lystro byłam bardzo mile zaskoczona. Włosy zyskały ogromny blask, były gładkie i miękkie. Oraz co pierwszy raz miało miejsce na mojej głowie sypkie (!) bez prostowania. Mina troche mi zrzędła jak zobaczylam, że za tą gładkością i śliskością poszło też znaczne rozluźnienie skrętu i pierwszy raz mam na głowie naturalne fale. Na zdjęciu wydają się lekko napuszone, i być może nawet takie są, jednak wydaje mi się, że to przez ich ogromną i widoczną lekkość. Zdecydowanie wole siebie w bardziej zdefiniowanych lokach, chociaż raz na jakiś czas taki look bardzo mi się podoba. Efekt jaki dała żelatyna na moich włosach o porowatości normalnej w kierunku do wysokiej jest zadowalający. Jestem teraz ciekawa jak długo się utrzyma i jak będą się prezentowały włosy po dłuższym stosowaniu i w różnych kofigracjach. Z olejem, bez oleju, z inną maską lub odżywką.

Powiększ klikając na obrazek

A wam jak się podoba efekt? Spróbujecie, a może już jesteście po laminowaniu? :)

sobota, 11 sierpnia 2012

Moja kolekcja lakierów

Cześć. Dzisiaj trochę luźniejszy post. Chciałam pokazać wam moją kolekcje lakierów do paznokci. Nie, nie mam zamiaru przekształcać bloga na lakierowy, ale bardzo się w to wkręciłam ostatnio i coraz częściej maluje paznokcie. Pomyślałam więc, że co jaki czas w ramach luźniego posta mogę wam zrecenzować któryś. Jednak by to zrobić powinnam najpierw pokazać wam moją kolekcję. Nie jest ona  jakaś wyjątkowo pokaźna, doś monotematyczna, ponieważ jestem bardzo wybredna jeżeli chodzi o odcień lakierów. I głównie tym kieruję się przy zakupie któregoś z nich. Wybieram lakiery tańsze, troche szkoda mi wydać więcej niż 20zł na coś takiego.

Kolekcja w pełnej okazałości
Jest ich tylko 16. Wcale nie tak dużo prawda? Jak oglądałam kolekcje części z blogerek, które miały ponad 100 lakierów to moja w porównaniu jest bardzo malutka.

Niebieskości +zielony
  1. Wibo, Wonder Nails collection, Amazing Amazone
  2. Wibo, Your Fantasy
  3. Nail Polish by H&M, No Mambo Jambo
  4. Nail Polish by H&M, Blue My Mind- niestety nie udało mi się oddać koloru. jest on ciemny, intensywnie chabrowy
To zdjęcie lepiej oddaje kolor Blue My Mind
Czerwienie/fiolety
  1. Wibo, Your Fantasy, nr. 13
  2. Safari, Trendy Colour
  3. Astor, Longer&Stronger, 594 Vip Violet
Kolory neutralne
  1. OPI, Kyoto Pearl
  2. OPI, Passion
  3. Inglot, 870
Brązy/czernie
  1. Maybelline, ForeverStrong professional, 785 Marron Glace MOCHA
  2. Mayballine, MNY, 447
  3. Inglot, 39


Bazy i top coat'y
  1. Rimmel London, Wear Maxx, 421 Clearly Clear
  2. Inglot, Crayzy nails, 217 (czarny pękający)
  3. Eveline, 8w1 Total Action
Który w pierwszej kolejności chciałybyście zobaczyć na paznokciach? Czy w ogóle byście chciały, a może zrezygnować ze swojego pomysłu?

środa, 8 sierpnia 2012

Aktualizacja włosowa: Lipiec 2012

Prawdopodobnie jestem ostatnią blogerką która jeszcze nie dodała aktualizacj swoich włosów z mienionego miesiąca. Lipiec dla moich włosów był trudny, ale nie aż tak jak przewidywałam. Czas na pielęgnację włosów był okrojony, ilość kosmetyków które mogłam zabrać ze sobą na wyjazd niewielka. Ale udało się. Loki są nawet w całkiem niezłym stanie.

Przyrost: 1,5cm

Dodam, że na przyrost wewnętrznie nie stosowałam absolutnie nic! Z braku czasu oczywiście i możliwości. Złożył się na to także akurat okres między kuracjami drożdżowymi.

Wypadanie: w porównaniu do czerwca mniejsze :) Widocznie duża ilość stresu musiała podziałać na moje włosy w ten sposób.

Bejbiki: nowych włosków jest niewiele :( ale mogę to im wybaczyć bo w końcu nie stosowałam niczego by pomóc im rosnąć.

Jestem z nich całkiem zadowolona, niestety zaczęły mi się coś puszyć ostatnio.

Moja pielęgnacja w tym miesiącu:

Do mycia:

  • Babydream shampoo KWC - klasyk i sały element mojej pielęgnacji
  • Isana odżywka wygładzająca z olejkiem z Babassu KWC - pokochałam ją w tym miesiącu! Do mycia idealna. Spodziewajcie się recenzji. Jeżeli oczywiście chcecie jeszcze słuchać o niej ;)
Olejowanie:
  • Olejek Alterra  migdały&papaya KWC - polubiliśmy się bardzo. Na pewno będę do niego wracać, chce też wypróbować inne olejki Alterry
Odżywki d/s
  • Isana odżywka wygładzająca z olejkiem z Babassu KWC - niestety jako odżywka d/s strasznie puszy mi włosy
  • Alterra z Granatem i Aloesem KWC - jestem na tak! Piękny zapach, naturalny skład. Włosy nie narzekały
Odżywki b/s
  • Joanna z Apteczki Babuni, balsam z proteinami mlecznymi i miodem KWC - napewno na dłużej zagości w mojej kosmetyczce
  • Joanna, Naturia, Odżywka z lnem i rumiankiem KWC - używam jej zbyt krótko, żeby móc ją jakoś ocenić. Na razie średniak.

Maski: nie miałam na nie czasu. Nałożyłam na włosy maskę może 2 razy w ciągu całego miesiąca
  • Pilomax, Wax do włosów jasnych KWC - myślę, że taż na dłużej zagrzeje u mnie miejsca!
Na końcówki: jak mi się przypomniało :(
  • Oliwka Jonson's Baby KWC - na końcówkach sprawdza się w porządku, nie obciąża. Nie mam jej nic do zarzucenia. Końcówki nie są porozdwajane
Plany na przyszły miesiąc: przyrost i zagęszczenie!