niedziela, 30 września 2012

Nowy Cykl: Fryzury vol.1

Powinnam teraz pisać wam recenzję odżywki, która jest na wykończeniu, ale nie bardzo wiem co mogę o niej napisać. Muszę jeszcze chwile nad tym pomyśleć. W każdym razie, dzięki Anwen wpadłam na pomysł nowego cyklu. W końcu zapuszczamy włosy nie tylko po to, żeby nosić je całyczas rozpuszczone, zapuszczamy też po to, żeby móc eksperymentować z nowymi upięciami. Przynajmniej na zawsze tak chciałam.
My kręconowłose mamy jeszcze dodatkowo utrudnione zadanie. Ze wsząd wystają loczki, włosy nie chcą się poddać naszym rękom, a nie będziemy przecież traktować kosmyków prostownicą tylko po to, żeby potem je związać i pospinać gumkami. Na moich włosach wszystko wygląda niczym 'artystyczny nieład', który też ma swój urok.

Co udało mi się stworzyć dzisiaj?

Na wzór czego?

I wiecie co? Powiem bardzo odkrywczo- nie udało się ;)

- loki są bardzo nie współpracujące
- wbrew pozorom mam dość cienkie włosy i jest ich niestety nie tak dużo jak bym chciała

Ale to co powstało i tak mi się bardzo podoba i będę próbowała dalej :)

podejście drugie:


Podobają wam się tego typu krótkie posty? Chcecie więcej moich mniej lub bardziej udanych prób?

sobota, 29 września 2012

Tygodniowy plan pielęgnacji włosów vol. 3


sobota 22.09.12
-mgiełka: Gliss Kur- Hair Repair, 12 składników aktywnych
-na końcówki: oliwka przeciw rozstępom Babydream fur Mama

niedziela 23.09.12
-O: samorobiona maska proteinowa z żółtkiem na bazie maski Gloria
pealing skóry głowy cukrowy na bazie odrzywki Isana z Babassu - pisałam o nim TU
M: Balsam do kąpieli Babydream fur Mama
O: Garnier Avocado i masło Karite zmieszany z maską Gloria 1:1
Odżywka b/s: Joanna Naturia, Len i rumianek z kroplą żelu Joanna Mrożąca
Stylizacja: Joanna, żel mrożący
Suszenie: plunking, potem naturalnie

sopostrzeżenia: dzisiaj dzień pod hasłem GLORIA ;) Już dawno otworzyłam tą maskę, ale nie było jakoś okazji do potestowania. Bardzo prosty, krótki skład (przed zapachem zaledwie trzy składniki), więc idealna do tuningowania. Co do dzisiejszych włosów- błyszczą się jak głupie, duża objętość, ale i skręt luźny i troszkę puchu. Jednakże ten puch nadał im tylko więcej obiętości, więc suma sumarum wygląda to ok. Żałuję tylko utraty skrętu. Niestetytak moje włosy reagują na wszelakie proteiny :(

poniedziałek 24.09.12 - nic

wtorek 25.09.12
odżywka b/s: Joanna Naturia z lnem i rumiankiem
na noc: pod olej Isana z olejkiem z Babassu, oliwka Babydream fur Mama, na skalp i długość

środa 26.09.12
-M: BabyDream fur Mama, balsam do kąpieli
-O: Garnier Awokado i masło Karite
odżywka b/s: Joanna z apteczki babuni, miód i mleko
stylizacja: żel Joanna mrożąca
suszenie: plunking i dyfuzor
wcierka: Joanna rzepa, kuracja wzmacniająca
na zdjęciu jeszcze nie doschnięte

spostrzeżenia: włosy jakieś takie smętne, szorstkie i matowe. Zdecydowanie potrzebują oczyszczenia SLSem. Za to skalp zadowolony, nie kaprysi. Bad Hair Day :(

czwartek 27.09.12
-na noc: na skalp maść ochronna z vit.A

piątek 28.09.12
- O: Isana z olejkiem z babassu
- M: Garnier Fructis, szampon wzmacniający, czysty blask (szampon z SLeS)
- O: mieszanka Garnier Avocado i Masło Karite i maki Gloria na 15 minut pod czepek
odżywka b/s: Joanna z apteczki babuni, miód i mleko
stylizacja: kropla żelu mrożącego Joanny
suszenie: pluning, dyfuzor

spostrzeżenia: prawie idelanie, włosy miękke, odbite od nasady, skręt zdefiniowany no podobały mi się bardzo. Niestety nie było komu zrobić zdjęć! 

czwartek, 27 września 2012

Pękacz od PAESE


Hej!
Przepraszam, że tak długo nic nie pisałam, zupełnie nie mam na nic czasu. Ale dziś udało mi się dotrzeć wcześniej do domu, to i jakiś post musi się pojawić!
Pamiętacie paczkę od PAESE którą wam pokazywałam? Można było przetestować 5 pełnowymiarowych produktów tylko za koszt przesyłki (wtedy było to za 20zł, teraz akcja dalej jest ważna, ale koszt to już 29zł- za tyle bym się już nie zdecydowała) TUTAJ możecie zobaczyć co dostałam.

W paczce m.in był top EFECT CRACK nr. 304. Poniżej na lakierze, który prezentowałam wam TUTAJ

 światło dzienne


światło sztuczne

Powiem szczerze, że bałam się tego pękacza trochę po przeżyciach z lakierem pękającym firmy Inglot (którego pokazywałam na paznokciach TU) Jednakże muszę zaznaczyć, że ten jest zupełnie inny! Maluje się nim bardzo wygodnie, pędzelek jest klasyczny, ale przy top'ach lubię takie. Lakier jest dość rzadki, co w tym wypadku traktuję jako ogromny plus. Dzięki temu nie gęstnieje tak szybko jak Inglot, który praktycznie już po miesiącu był gęsty i bardzo ciężko się z nim pracowało. Lubił grudkować. Ten nie robi takich niespodzianek. Wysycha jak to pękacz szybko i mam wrażenie, że trochę przedłuża trwałość mani. Efekt jaki daje na paznokciach też jest zupełnie inny, niż efekt Inglota. Nie jest tak toporny, daje raczej wrażenie brokatowego top coat'u, szczególnie z daleka. Są to srebrne brokatowe drobinki zanużone w bezbarwnej bazie. Jak to brokat, trzochę trzeba się namachać przy zmywaniu ale nie ma tragedii. Cieszę się, że znalazłam go w tej paczce od PAESE, bo myślę, że w innym wypadku nigdy bym go nie kupiła. Szczerze polecam i sama może skuszę się na inne wersje kolorystyczne, jak tylko zmniejszy mi się trochę kolekcja lakierów :)

A Wam jak się podoba?

niedziela, 23 września 2012

101 sposobów (prawie) na zastosowanie olejku rycynowego

Cześć! Już długa przygotowywałam się do napisania tego wpisu, akurat teraz mam trochę czasu, więc zaczęłam research i przygotowywanie materiałów. Uwaga z posta będzie na pewno ogromny tasiemiec, ale warty przeczytania!

Olejek Rycynowy- co i jak?

Olejek rycynowy pozyskuje się z egzotycznej rośliny zwanej Rącznikiem Pospolitym, dlatego ten olej określany jest czasem olejkiem rącznikowym- nazwa za każdym razem wzbudza u mnie rozbawienie! 
Roślina ta w naszym klimacie jest rośliną jednoroczną, ozdobną. W tropikach osiąga nawet to 10m wysokości. Roślina ta należy do rodziny wilczomleczowatych i jest w całości trująca.

Olejek jest tłusty o bezbarnej lub jasno żółtej barwie, pod wpływem powietrza gęstnieje, ale nie twardnieje.

Dawniej...

W starożytnym Egipcie olejek ten służył do natłuszcania bloków kamiennych by ułatwić ich transport, później używany w medycynie. W Indiach i Chinach wykożystywano go do wywołania i ułatwienia porodu. W średniowieczu stosowany jako lekarstwo- doustnie w przypadku chorób układu trawiennego lub przed porodem. Ale już wtedy kobiety odkryły zbawienną moc olejku rycynowego stosowanego zewnętrznie na ciało, włosy i paznokcie.

W medycynie:

Odchodzi się od podawania olejku rycynowego doustnie, jednak nadal jest on wykożystywany w leczeniu zaparć, wrzodów skóry czy oparzeń oraz przy podrażnieniu błon śluzowych ciała.

W kosmetyce:

Czyli coś co interesuje nas najbardziej!

Na brwii i rzęsy:

W blogosferze zbawienne działanie olejku rycynowego na brwii i rzęsy jest powszechnie znane. Nasze rzęsy są wystawione na wiele czynników niszczących. Codzienne tuszowanie, zabiegi kosmetyczne, mocowanie sztucznych rzęs, zakręcanie na zalotce, przedłużanie i tak dalej. W pewnym momencie obserwujemy znaczne pogorszenie ich stanu. Końcówki jaśnieją, rzęsy łamią się i wypadają. Warto wtedy sięgnąć po olej o którym dzisaj mowa. Miesięczna kuracja działa cuda. Wystarczy umytą szczoteczką od tuszu codziennie wieczorem nałożyć go na rzęsy i brwii. Chwila w codziennej pielęgnacji, ale już po miesiącu widać wyraźnie efekty. 

Dowód:
Ja widać na zdjęciu powyżej (można powiększyć) mam bardzo gęste, długie i podkręcone rzęsy- niestety  jasne, ale taki urok bycia blondynką ;)

Niestety nie zawsze tak było. Jakiś czas temu zaczęły bardzo wypadać i dość mocno przerzedziły się, zainteresowałam się kuracją z użyciem olejku rycynowego i po około 2 miesiącach regularnego stosowania możecie zobaczyć efekt jak na zdjęciu. Znajdywałam na początku codziennie na waciku kilka do nawet kilkunastu krótkich rzęs- całych lub ułamanych fragmentów. Teraz podczas zmywania makijażu znajdę czasem jedną lub dwie! Niestety nie dysponuję zdjęciem przed :(

Co więcej skarżyłam się wam, że nie mam brwii, to prawda, jednakże odkąd wcieram w nie olejek rycynowy są i tak lepsze niż były zagęściły się i przyciemniły delikatnie.

Na skórki i paznokcie:

Jego działanie jest też zbawienne na skórki i paznokcie. Nigdy jakoś czególnie nie dbałam o skórki, więc były suche, czerwone, wyglądające nieestetycznie i przede wszystkim blące! Przez jakiś czas wcierałam w nie olejek rycynowy zauważyłam wzmocnienie i mocniejsze błyszczenie paznokci, ale nie to było najważniejsze. Stan moich skórek widocznie poprawił się, a możecie zobaczyć je m.in. TU.
Pokornie do niego wracam za każdym razem kiedy zrobię sobie jakąś krzywdę w skórki.

Na suche pięty:

Wystarczy wetrzeć na noc kilka kropel w zrogowaciały naskórek, żeby rano obudzić się z może nie idealnie miękkimi i przyjemymi piętami, ale zdecydowanie przyjemniejszymi niż wieczór wcześniej. Można zastosować kurację wzmocnianą: wsmarować olejek w stopy i zawinąć w foliową torebkę i założyć na wierzch skarpetkę frote. To na prawdę działa!

Na skalp i włosy:

Wpływ olejku rycynowego na porost włosów został udowodniowy w punkcie o rzęsach, olejek również bardzo dobrze łagodzi podrażnienia skalpu, jednakże stosowany zbyt często może wysuszać. Można użyć go do wzbogacania masek, lub nakładać na włosy solo, jednakże uczciwie ostrzegam, że jest dość tłusty i nie wszystkim włosom może podpasować. Moje lubią go bardzo, czy wasze go polubią? Nie jestem w stanie tego zagwarantować.

Na niespodziewane niespodzianki ;)

O tym przeczytałam na blogu Czarownicującej (gdzie serdecznie zapraszam!). Mianowicie olejek rycynowy wsmarowany w miejsca na których pojawili się wam nie mile widziani goście pomaga się ich pozbyć. Mnie wystarczyło kilka nocy (uwaga, nie polecam nakładać co noc, raczej co drugą, bo olejek może wysuszać!) z olejkiem rycynowym na czole i brodzie i pozbyłam się uciążliwych grudek, które towarzyszyły mi od bardzo dawna. Jednakże może mieć też na to wpływ skrzypokrzywy. Na pewno jest to tani i prosty sposób na zlikwidowanie nieprzyjaciół, który warto wypróbować.

Olejek rycynowy a metoda OCM:

Oil Cleansing Method - zdecydowanie potrzebuje osobnego wpisu! Napomknę tylko, że olej rycynowy stanowi w tym wypadku od 10% do max 30% mieszanki, a to jak i rodzaj oleju bazowego zależy od typu naszej skóry. To tak tylko słowem wstępu, nie chce za gardzo rozwijać tutaj tego tematu. Wiele dziewczyn stosuje OCM, ja osobiście nie, więc nie będę się na ten temat wypowiadać. Jeśli chcecie przeczytać coś więcej, zapraszam na blogi blogerek, ktore tę metodę stosują osobiście.

Uwaga- Olejku rycynowego nie powinny zażywać kobiety w ciąży!

Czyż nie jest to wystarczająco dużo powodów aby olejek rycynowy na stale zagościł w naszej łazience?

sobota, 22 września 2012

Tygodniowy plan pielęgnacji włosów vol.2

Cześć, dzisiaj kolejny odcinek TPPW ;) Zapraszam!

sobota 15.09.12
-na skalp olejek rycynowy, na długość oliwka przeciw rozstępom BabyDream fur Mama na noc

niedziela 16.09.12
-mycie: BabyDream fur Mama- 1 raz
-odżywka d/s: Garnier z olejkiem z Awocado i masłem Karite- na 15 minut pod czepek
-odżywka b/s: Joanna z apteczki babuni, miód i mleko
-stylizacja: żel lniany
-suszenie: plunking a potem naturalne


spostrzeżenia: włosy są mięsiste, skręt trochę rozluźniony, oraz nieregularny. Miejscami puch... No ale wreszcie skalp przestał kaprysić i swędzieć! Rycyna zdecydowanie dobrze podziałała. Lepiej niż żel lniany i maść z vit. A. Nie wiem tylko czemu skręt  prawej strony jest na prawdę przyzwoity a z lewej i na środku rozluźniony i trochę przyklap. Chyba musiałam nierównomiernie nakładać olej i odżywki :(

poniedziałek: 17.09.12
-mgiełka Gliss Kur- Hair Repair, 12 składników aktywnych

spostrzeżenia: puch, puch i jeszczeraz puch. Mgiełka w ogóle nie poradziła sobie z nim!

wtorek 18.09.12
-odżywka b/s: Joanna Naturia z lnem i rumiankiem

spostrzeżenia: troche lepiej, mniej puchu, włosy dalej świerze i ładnie odbite od nasady, puszytse. Skręt luźny. Chyba nawet lepiej wygładające niż bezpośrednio po myciu.

na noc: pod olej odżywka Isana z olejkiem z Babassu, na długość oliwka przeciw rozstępom BabyDream fur Mama na skalp odrobina olejku rycynowego

środa 19.09.12
-mycie: balsam BabyDream fur Mama
-odżywka d/s: Garnier Avocado i Masło Karite, na czas rozczesania
-odżywka bs: Joanna z apteczki Babuni, miód i mleko- z kroplą żelu mrożącego Joanna
-stylizacja: żel mrożący Joanna
-suszenie: plunking 10 minut, suszenie dyfuzorem chłodnym nawiewem
-wcierka: Joanna rzepa, kuracja wzmacniająca

spostrzeżenia: mogę śmiało powiedzieć, że prawie idealnie! Zresztą zobaczcie same na zdjęciu. Jedyne co- to jeden kosmyk rozporstował się w połowie długości (od skalpu do połowy) z niewiadomych przyczyn i kiedy mam włosy zarzucone na plecy zabawnie odstaje. Ale przerzuciłam go do przodu i nic nie widać ;)

czwartek 20.09.12 - NIC

piątek  21.09.12
-mgiełka Gliss Kur- Hair Repair, 12 składników aktywnych


Jak widać coraz bardziej prześwitują moje odrosty, i poważnie zastanawiam się co z tym zrobić. Z jedej strony zdecydowanie wole swój kolor po farbowaniu niż naturalny, ale farby tak mocno rozjaśniające bardzo niszczą włosy- nawet te bez amoniaku których ja używam. Z jedej strony zastanawiałam się nad bezbarwną henną żeby nadać moim naturalnym złotego połysku, ale boję się. Myślałam też żeby zostawić tak jak jest - ale powoli nie mogę na to patrzeć, albo też wrócić do naturalnego koloru. Nie chcę farbować bo widzę ogromną rożnicę między włosami na odrostach- są miękkie i gladkie(!) a tymi na długości które są wiecznie suche i szorstkie (!). Pomożecie? Co robić?

!przepraszam, za podkreślenie, nie mogę go usunąć!

środa, 19 września 2012

Manhattan, Go4Big Lashes; Maskara

Musicie mi wybaczyć te posty bardziej kosmetyczne niż włosowe i krótkie. Ostatnio nie mam czasu zupełnie na nic, a obiecałam, że będę blogować weekendowo- co w ten weekend też pewnie mi nie wyjdzie bo znów jadę na zawody. W każdym razie dzisiaj krótka recenzja maskary której używam już dość długo. Zawsze mam bardzo duży problem z denkowaniem maskar, nigdy nie wiem kiedy już się kończy. Ten tusz mam już jakiś czas, więc mogę co nieco o nim powiedzieć. A chodzi oczywiście o tytułowy tusz Go4Big Lashes, Manhattan. Nie udało mi się znaleść jego recenzji na żadnym z polskich blogów, więc jeśli jesteście ciekawe moich opinii o nim to zapraszam do czytania!



 W pierwszej kolejności opakowanie i szczoteczka. Co o opakowaniu mogę powiedzieć? Standardowe dla tego typu kosmetyków, mnie osobiście się podoba. Dzięki kolorystyka nie musimy się zastanawiać czy tusz jest wodoodporny- bo jest. Mamy tutaj 8ml tuszu. A szczoteczka? Silikonowa, dość gruba co widać na zdjęciu powyżej. Nie należy do moich ulubionych bo mimo zapewnień producenta dość trudno dostać się do najmniejszych włosków. Dość słabo też rozczesuje rzęsy. Jeśli cenicie sobie szybkość w makijażu oka- nie sprawdzi się u was, bo trzeba oko malować bardzo starannie i powoli.


 Powyżej jak maskara prezentuje się na oku

A tak moje rzęsy prezentują się bez niczego. Jak widzicie mam się czym pochwalić- bo mam długie, gęste i mocno podkręcone rzęsy- jadnakże są one bardzo jasne przez co wydają się cieńsze i krótsze. Taki urok jasnych blondynek. Jak widzicie nie mam też brwii ;)

Moja opinia:

Efekt jaki maskara daje na rzęsach całkowicie zgadza się z zapewnieniami producenta, przynajmniej część o wydłużaniiu rzęs i dodaniu wyrazistości. Maskara jest w intensywnym czarnym kolorze, ja potrzebuję tylko jedną warstwę żeby całkowicie wyeksponować rzęsy. Jedyne co mogę jej zarzucić jest duża i toporna szczoteczka która bardzo utrudnia makijarz. Skleja rzęsy i potrafi się też grudkować, dlatego trzeba tą maskarę tą szczoteczką nakładać bardzo precyzyjnie. Nie wiem jakby to było gdyby wymienić szczoteczkę- na pewno o niebo lepiej! Co do jej wodoodporności nie radzę liczyć na to, że z pod przysznica wyjdziemy z pełnym makijarzem, bo tak nie będzie, ale spokojnie wytrzymuje płacz ;) i łzawienie na wietrze, które jest moją zmorą. Jest również bardzo trwała, bez kruszenia się na oku wytrzymuję cały dzień w szkole, i nie muszę poprawiać nic przed wieczornym wyjściem, ani w trakcie nocnego klubowania! Zaczyna się kruszyć nad ranem, czyli po prawie 24h. 
Jednym zdaniem: polecam jeżeli nie jest dla was problemem tego typu szczoteczka. Kto wie, może są tacy, którzy lubią duże szczoteczki? Na pewno dziewczyny z większym okiem niż ja.

Znacie? Macie? Lubicie?

niedziela, 16 września 2012

Miss Sporty, czerwień idealna?

Dzisiaj szybki post lakierowy bo ani nie mam weny, ani zbytnio czasu na pisanie. Dość biernie poszukuję czerwieni idealnej na pazurki, nie chodzę po sklepach i nie szukam ale mimo wszystko chciałabym takową mieć. Miałam taką jedną kiedyś od Wibo- malinową. Jako jedyny lakier wykończyłam do samiusieńkiego końca i niestety nie widziałam już więcej takiego koloru. Potem kupiłam kolejną czerwień od Wibo- krwistą, soczystą, bardzo ładną. Ale niestety każde zmywanie lakieru było katorgą- tak mażącego się lakieru nie miałam jeszcze nigdy w życiu.

A jak spisuję się podmiot dzisiejszego wpisu? Zapraszam do czytania!





Zdjęcia w różnym oświetleniu, robione różnym sprzętem- aby jak najwiernieć oddać kolorek. No i powiem tak, ja jestem tym lakierem oczarowana! Lakier kryje po dwóch warstwach, ale dla pełnego pokrycia płytki bez prześwitów potrzebujemy 3 cieńszych warstw. Lakier nie smurzy i schnie dość szybko, także jestem w stanie wybaczyć mu słabe krycie. Nie schnie jednak aż tak szybko ja pomarańczka od Safari. Ma bardzo wygodny gruby i krótki pendzelek- dokładnie taki jaki lubię, i zakrętka dobrze leży w dłoni. Jest to bardzo przyjemny w użyciu lakier. Producent obiecuje wytrzymalość aż do 7 dni, w co oczywiście nie wierzę. Przy moim trybie życia pojawiły się małe odpryski na palcach wskazujących już 2 dnia, nie są bardzo widoczne więc myślę, że potrzymam lakier na pazurkach jeszcze z dzień. Co dziwne końcówki jeszcze nie są poscierane. Przy tym nie kładłam żadnego top coat'u. Może z nim trzymałby się lepiej. Zobaczymy jak będzie się zachowywał przy zmywaniu!

Numer to chyba 151, albo 15 ?

Jak wam się podoba? Bo mnie bardzo!

sobota, 15 września 2012

Tygodniowy plan pielęgnacji vol. 1


sobota 08.09.12
na skalp żel lniany na długość olejek Alterra- migdały i papaya- na noc

niedziela 09.09.12
-mycie: babydream shampoo
-maska: Pilomax Henna Wax do włosów blond, na 30 minut pod podgrzany czepek i ręcznik.
-odżywka b/s: Joanna z apteczki babuni, balsam regenerująco nawilżający miód i proteiny mleczne
-stylizacja: żel lniany
-plunking i suszenie naturalne

spostrzeżenia: przy myciu wypadło dużo mniej włosów niż zwykle, co bardzo mnie cieszy! Włosy są miękkie, lekkie ale... PUCH. Musiałam je przeproteinować henną. Od laminowania kapryszą na proteiny...

poniedziałek 10.09.12- NIC

wtorek 11.09.12 
-reanimacja: woda i żel lniany
-końcówki: olejek Alterra, migdały i papaya

spostrzeżenia: mniejszy puch, ładniejszy skręt, ale trochę bałaganu na głowie

Na noc:
-na skalp: maść ochronna z vit, A
na długość: pod olej odżywka Isana z olejkiem z Babassu
olej: Alterra migdały i papaya

środa 12.09.12
-mycie: Babydream shampoo
-odżywka d/s: Garnier z olejkiem z Awokado i masłem Karite na około 5-10 minut
-odżywka b/s: Joanna z apteczki babuni, miód i mleko. Dość duża ilość wgnieciona we włosy
-stylizacja: żel lniany
plunking i suszenie dyfuzorem

spostrzeżenia: przyzwoity skręt, ale to nie jest szczyt możliwości moich włosów- chociaż znajomi byli zachwyceni! Zero puchu. Mam tylko wrażenie, że troche szybciej przetłuszcza się skalp- chyba potrzebuje już oczyszczenia SLSem. Długość wciąż nieodpowiednio nawilżona po przeproteinowaniu, ale jest ok.

Poniżej zdęcie dokumentujące:
Jeszcze nie doschnięte, ale ładnie całkiem wygładały. Widać także mój obrzydliwy odrost- muszę się w końcu wybrać do fryzjera, ale chciałamto połączyć z podcinaniem, ale końcówki jak na złość nie chcą się rozdwajać ;)

czwartek 13.09.12- NIC

piątek 14.09.12- NIC

Jak widzicie włosy myję dość rzadko- poprostu nie wymagają częstrzego mycia. Czasem zdarza mi się je umyć 3 razy w tygodniu- jeśli mam jakieś ważne wyjście w piątek na przykład :)

czwartek, 13 września 2012

Mini haul zakupowy: Ciężka altyleria na wypadanie!

Jak wiecie, cały czas mimo suplementacji, zdrowego żywienia i specyfików nakładanych na włosy wciąż walczę z ich nadmiernym wypadaniem. Dzisiaj będąc w aptece postanowiłam, że wytoczę ciężką altylerią. Co prawda w planach była tylko skrzypokrzywa ale znalazłam jeszcze coś, co często jest nie widocznie na półkach. Poniżej co kupiłam:

Joanna Rzepa-kuracja wzmacniająca- wcierka trudno dostępna, złapałam ją więc bez zastanowienia jak tylko ją zobaczyłam! Chyba po części ze względu na chwaloną wszędzie buteleczke z dozownikiem!
Pokrzywa Fix i Skrzyp Fix

I tu moje pytanie do was, tych pijących SkrzyPokrzywę. Jak pijecie? Codziennie dwie saszetki jednego i drugiego, a może co drugi dzień na przemian, a może naprzykład parzycie razem jedną saszetkę skrzypu i jedną pokrzywy?  Ja na razie zaparzylam sobie dwie pokrzywy, zaraz będę się męczyć!

poniedziałek, 10 września 2012

Calcium Pantothenicum vs. Drożdże

Robiłam już podobne porównanie suplementów (SkrzypStrong vs. SkrzypoVita) w którym porównywałam je ze względu na podobne składy (przeodujące skrzyp i pokrzywa) jak i obietnice producenta. Dobrze wiecie kto wypadł wtedy zwycięsko. 
Tym razem pokusiłam się o porównanie suplementów które dały na moich włosach bardzo podobne rezultaty. O drożdżach pisałam już w TYM artykule, dlatego dzisiaj napiszę recenzję znanego już większości włosomaniaczek CP z krótki podsumowaniem porównującym obydwa 'suplementy'.

 
O CP wspomniałam także w Sierpniowej Włosowej Aktualizacji zapraszam serdecznie do poczytania. 

Słów parę o CALCIUM PANTOTHENICUM:

Jedna tabletka zawiera 100 mg. substancji czynnej, która w tym wypadku jest pantotenian wapnia (tytułowe calcium pantothenicum) czyli zwyczajnie vit. B5 - Z tego właśnie tytułu będę go porównywać do Drożdży, które są najłatwiej dostępnym i przyswajalnym źródłem tychże witamin. 

Znaczenie kwasu pantetonowego na organizm człowieka nie jest jednoznacznie wyjaśnione, wiadomo, że bierze on udział w procesie wzrostowym organizmu oraz wypływa na metabolizm. Jest zalecany przy chorobach skóry i błon śluzowych oraz problemami z układem pokarmowym.
Ma on wpływ na trawienie białek, tłuszczy i węglowodanów. Stosowany jest więc w wypadku niedoborów wit. B5. 

Znajduje zastosowanie w leczeniu reakcji alergicznych, chorobach skóry włosów i paznokci.

Stosując kurację uderzeniową na organizm możemy przyjąć nawet 600mg (2x po 3 tabletki) pantotenianu wapnia dziennie. Wit. B5 należy do tych wypłukujących się z organizmu, jednakże zalecaną dawką jest 400mg składniku dziennie (2x 2 tabletki) i takż też porcję przyjmowałam ja.

Koszt miesięcznej kuracji to około 12-16zł zależnie od apteki (2 opakowania po 50 tabletek wystarczy na 25dni)

Porównanie:

Pastylki CPmałe i niepowlekane- przez to nie smaczne, jadnakże ich wielkość umożliwia szybkie i bezproblemowe połknięcie, w odróżnieniu od drożdży w wypadku których musimy się zmusić do wypicia kubka napoju drożdżowego dziennie o smaku- no powiedzmy sobie szczerze- okropnym. +
na górze Ibuprom na dole CP

Koszt obydwu miesięcznych kuracji jest podobny +/+

Przyrost: czyli to co chyba najbardziej was interesuje, przy 21dniach stosowania CP mogłam się cieszyć 3,5 cm przyrostu w tym miesiącu. Stosując drożdże przez okrągły miesiąc lub nawet trochę więcej (ok 31dni) miałam równiutko 4cm jednocześnie stosując suplementy ze skrzypem i pokrzywą (konkretnie SkrzyStrong). Mogę więc śmiało powiedzieć że w tym punkcie także remis +/+

BabyHair- również porównywalna ilość w wypadku obu kuracji, mam wrażenie mimo wszystko że troche ich więcej przy stosowaniu CP niż drożdży, ale ciężko mi to stwierdzić na 100%. +/+

Wypadanie w obydwu wypadkach było zmniejszone w porównaniu do normy, ale włosów mniej leciało na początku stosowania drożdży, w trakcie kuracji CP ilość wypadających włosów malała z czasem. +

Skóra i paznokcie przy stosowaniu drożdży nie ominął mnie drożdżowy wysyp- jednak już po nim cera wyraźnie się poprawiła, paznokcie w oby wypadkach były mocne minimalnie zaczęły się rozdwajać przy CP - po części winię za to częściejsze malowanie, ale mimo wszystko CP ich nie uchroniło.  CP nie spowodowało żadnego wysypu, cera też wydawała mi się lepsza niż przed kuracją. A nie przepraszam, pojawiły mi się aż dwa wypryski podczas całej kuracji CP. +/

Czy rozumiecie już dlaczego porównałam akurat te dwa 'suplementy'? Jak same widzicie nie odbiegają one od siebie zbyt dużo, dlatego dla tych dla których smak drożdży jest nie do przełknięcia proponuję zastosować kurację CP. Jednakże, jeżeli smak i pryszcze wam nie straszne, a chcecie wyraźnej poprawy cery- proponuje drożdże. Wypryszczenie zaznaczyłam jako minus, ale musicie wiedzieć, że później stan mojej cery bardzo się poprawił. Wypadanie, bejbiki i przrost- czyli to co najważniejsze jest porównywalne. Mimo wszystko wiem, że niektórym Calcium Pantothenicum nie służyło. 

Jednocześnie przypominam, że żadna suplementacja nie zastąpi zdrowej i zbilansowanej diety!

niedziela, 9 września 2012

Aktualizacja włosowa- Sierpień 2012

Jestem chyba ostatnią blogerką zamieszczającą aktualizację- przepraszam was za to, ale niestety początek roku szkolnego zawsze jest trudny, i mnie zawsze trudno jest wbić się w rytm po wakacjach. Z tego powodu nieco zanidbalam bloga i obawiam się, że zostanie mi przez jakiś czas tylko weekendowe blogowanie.

Niestety przed zrobieniem zdjęcia udało mi się przeproteinować włosy co oznacza puch nad puchy. :( Po laminowaniu niezmiennie mają dostatek protein i nawet moja ulubiona henna wax je puszy jak na zdjęciu.


Przyrost: 3,5 cm :)

Co stosowałam na przyrost:

  • przez pierwsze dwa tygodnie sierpnia wcierałam w skalp wodę brozową, później przestałam bo niestety nie zauważylam większych efektów i kupiłam...
  • Calcium pantothenicum- czekajcie na recenzję, bo warto: zresztą widzicie powyżej :)
Bejbiki: jest ich mnóstwo, i te starsze podskoczyły i odstają od głowy, i rosną nowe- zaraz chyba zarośnie mi całe czoło ;) Jak związuje włosy to tworzy mi się w okół głowy niezła aureolka ;)

Wypadanie: wciąż mniejsze i mniejsze! Chociaż zdażały się dni, kiedy naprawdę dużo włosów wyjęłam z głowy. 

W tym miesiącu miałam więcej czasu na pielęgnacje włosów. Starałam się je olejować przed każdym, albo chociaż co drugim myciem, zawsze nakładałam odżywki na dłużej po myciu. Niestety ponieważ wyskoczyło mi trochę zawodów w tym miesiącu zdażyło się kilka dni w których nie przejmowałam się zbytnio moimi włosami- bo miałam ważniejsze żeczy na głowie ;) Wtedy też musiałam umyć włosy drogeryjnym szamponem z sls i pq przez co mój skalp zaczął trochę kaprysić- wtedy zwiększyło się na chwilę troche wypadanie.


Kosmetyki których używałam: 
Do mycia:

  • babydream shampoo- nie trzeba go nikomu przedstawiać, moje KWC
  • Isana, odżywka wygładzająca z olejkiem z Babassu- jej recenzje jak i wpis o myciu odżywką znajdziecie już na moim blogu, również KWC
Olejowanie:
  • Alterra, olejek migdały i papaya- także moje KWC- w kolejce czeka już kolejna buteleczka, bo ta którą mam powoli się kończy, używałam go także na końcówki
Odżywki d/s:
  • Garnier Ultra Doux, odżywka pielęgnazycjna z olejkiem z awokoado i masłe karite- bardzo przyjemna odżywka, czeka w kolejce na recenzję, służył mi też zamiast maski w tym miesiącu.
  • Isana, odżywka wygładzająca z olejkiem z babassu- prócz mycia odżywką czętso używana jako pierwsze O w metodzie OMO
Odżywki b/s:
  • Joanna z apteczki babuni, balsam do włosów nawilżająco regenerujący- moja ulubiona odżywka b/s, zdecydowanie najcześciej używana w tym miesiącu
  • Joanna Naturia, odżywka z lnem i rumiankiem- na razie średniak
  • Gliss Kur, Total Repair, magiczne serum w spreju, 19 aktywnych składników- przyjemna mgiełka, z lekkimi, łatwo zmywalnymi silikonami.
Maski:
  • Pilomax Henna Wax do włosów blond- też myślę, że nie wymaga przedstawiania, nałożona dwa razy na włosy w tym miesiącu.
  • Gloria, maska do włosów- na razie używana do tuningowania, dzięki prostemu składowi.
Stylizacja:
  • Żel mrożący Isana- to głównie jego używałam do stylizacji
  • Żel lniany
Reszta:
  • Do masek, odżywek itd. często dodwalam Vitaminy A+E wyciśnięte z kapsułek. 
  • Maść z Vit. A- zapomniałam jej dołożyć na zdjęciu, ale często wcierałam ją w skalp- daje niesamowite ukojenie!

Mam nadzieję, że wybaczycie mi brak lików do KWC na Wizażu, ale wszystkie te kosmetyki były już na blogu kiedyś linkowane, myślę, też że skopiowanie nazw i wklejenie do wyszukiwarki KWC nie będzie dla was problemem.

sobota, 8 września 2012

Projekt DENKO na okres wrzesień- październik + podsumowanie

Obiecany post już dawno temu... no to lecimy :)

PRODUKTY WYTYPOWANE W POPRZEDNIEJ EDYCJI:

  1. Garnier Ultra Doux, odżywka pielęgnująca, olejek avokado i maslo karite KWC, (Niestety nie udało mi się jej wykończyć, ale całkiem się lubimy) Jak skończę to kupię ponownie
  2. The Body Shop, Strawberry Body Polish (żel pod prysznic z peelingiem) KWC, (Wykończony, recenzja) Za tą cenę nie kupię ponownie, ale chętnie dostanę w prezencie ;)
  3. AHAVA, sorbet do ciała z minerałami z morza Martwego, nie podlinkuję wam KWC, bo nie można go tam znaleść (została mi ponad połowa opakowania mimo codziennego użytkowania, recenzja) Z racji dostępności i ceny nie wiem czy kupię ponowanie
  4. Isana, odżywka do włosów z olejkiem z babssu KWC, (recenzja- nic dodać nic ująć) na pewno kupię ponowanie (w zasadzie już zużywam kolejne opakowanie ;) )
  5. Nivea Soft, krem KWC, (Wykończone, moje zastosowania) jest to kosmetyk który zwykle ma się w domu, więc zapewne kupię ponowanie
  6. Oriflame, Tender Care, Protecting Balm KWC, (nie udało mi się wykończyć mimo częstego używania, recenzja) być może kupię ponownie
  7. Baleneum Intensiv, olejek pod prysznic, mieszanka oleju z avokado i sojowego KWC, (wykończony, recenzja) mimo, że się polubiliśmy nie wiem czy kupię ponownie.
PONAD TO ZUŻYŁAM:
  1. La Roche-Posay, Toleriane, Mleczko do oczyszczania skóry i twarzy KWC . mam mieszane uczucia, na pewno skrobnę króciutką recenzję- mimo, że miałam tylko próbkę. Raczej nie kupię ponwanie
  2. Auchan, odżywczy zmywacz do paznokci, zmywacz jak zmywacz, w jego odżywczość nie wierze. Robi co ma robić i jest tani prawdopodobnie kupię ponownie
  3. Pure Body, musk shower gel, kolejny Izraelski kosmetyk w moich zbiorach, zwyklak, przyjemny skład, niestety wszystkie wartościowe składniki ( a jest ich dużo) dopiero po zapachu raczej nie kupię ponownie

PRODUKTY WYTYPOWANE NA OKRES WRZESIEŃ/PAŹDZIERNIK:

  1. SORAYA, kolagen i elastyna, tonik bezalkoholowy KWC, tonik jak tonik, w porządku.
  2. JOANNA, Balsam do włosów nawilżająco regenerujący, ekstrakt z miodu i proteiny mleczne KWC moja ulubiona odżywka b/s!
  3. EVELINE cosmetics,  oczyszczający płyn micelarny KWC jestem na etapie testów, spodziewajcie się opinii
  4. GARNIER, Ultra Doux, odżywka z olejkiem z awokado i masłe karite KWC po raz kolejny!
  5. Yves Rocher, Jardind du Monde, żel pod prysznic KWC żel jak żel, ale zapach ma przepiękny!
  6. Olejek rycynowy :) delikwenta nie trzeba chyba przedstawiać!
  7. AHAVA, sorbet do ciała minerałami z morza Martwego również po raz kolejny
  8. ORIFLAME, Tender Care, Protecting Balm KWC i ten też już drugi raz w Denku
Coś wam szczególnie przypadło do gustu? O czym chcecie przeczytać najpierw?

PS. A pamiętacie rozdanie u xxkaylimexx? No więc wygrałam :) a wygrałam to:
Oczyszczająca maska drożdżowa BANDI, przyszła jakiś czas temu, ale nie miałam czasu cykąć fotki. Nie miałam wcześniej doczynienia z [rpduktami tej firmy jestem więc bardzo ciekawa, a wy? Mam dużo pootwieranych masek do twarzy, więc ta grzecznie poczeka na swoją kolej!

Tygodniowy plan pielęgnacji? Czyli o czym chcecie czytać.

Zauważyłam, że coraz więcej blogerek włosowych zaczęłą zamieszczać na swoich blogach wpisy o ich pielęgnacji w minionym tygodniu. Pomyślałam, że to całkiem fajny pomysł. Co wy na to? Chciałybyście czytać tego typu posty również na moim blogu? Obiecuję pod każdym dniem relacjonować efekty i opisywać swoje spostrzeżenia, oczywiście w każdym wpisie zaznaczę jakie są moje włosy, ponieważ każdym włosom będzie służyć co innego. Obiecuję też robić zdjęcia, gdy efekt przekroczy moje oczekiwania, lub dla przestrogi gdy zestaw okaże się pomyłką. To co wy na to? Chcecie?

Uroczyście obiecuję także  zamieścić dzisiaj podsumowanie projektu DENKO-ale to wieczorem. :)

wtorek, 4 września 2012

Uwaga, pomarańczowe światło, czyli lakier od Safari

Czyli dzisiaj szybki wpis lakierowy. Bez zbędnego wstępu:
Niestety nie wiem jaki numer na ten lakier, w każdym razie jest to intensywny neonowy kolor od Safari. Ma wykończenie pół-matowe, które mnie osobiście bardzo się podoba, ale fanki lśniących paznokci będą musiały potraktować go topem. Kryje dopiero po 3 warstwach, po dwóch też jest nieźle, ale widać delikatnie prześwity. Jednakże mogę mu wybaczyć ilość warstw bo schnie błyskawicznie! Nigdy nie miałam tak szybko schnącego lakieru! Podczas malowania drugiej dłoni warstwa na pierwszej była już suchutka! Dobrze się nim operuje, bo jest dość rzadki, ale nie zalewa skórek. Kolejnym ogromnym plusem jest jego trwałość. Mówilam wam, że w moim trybie życia rzadko kiedy lakier wytrzymuje dłużej niż 3 dni na bazie i z top coat'em. Ten na bazie, ale bez topu wytrzymuje spokojnie 5 dni bez odprysków. Czwartego dnia ścierają się końcówki. Pewnie wytrzymał by i dłużej, ale po 5 dniach zmyłam go, bo nie mogłam już na niego patrzeć ;)

Jednym słowem- został moim ulubionym lakierem. Róż z tej samej serii zaprezentuje wam kiedy indziej, ale jest równie szałowy! Zdecydowanie polecam, bo koszt to około 5 zł!

A jak wam się podoba? A może już macie jakieś lakiery z neonowej serii Safari?

poniedziałek, 3 września 2012

Post stricte informacyjny

Jak pewnie zauważyliście znów na jakiś czas zniknęłam z blogosfery. Znów byłam na zawodach, na mistrzostwach zajęłam 5 miejsce, nie będę się rozwodziła nad tym wynikiem, bo nie pojechałam jakoś spektakularnie. W każdym razie- Mistrzostwa, duża rzecz, co oznacza, że miałam 4 dni wyjęte z życiorysu. Start trzydniowy, a jeszcze trzeba siebie i konia przygotować do startu jak i zawieść na mniejsce.

W każdym razie, wróciłam. Jestem na etapie odrabiania Waszych wpisów. Znów spóźniam się z aktualizacją i postem Denkowym- Waszymi ulubionymi wpisamy na moim blogu. Obiecuję więc zamieścić Włosową Aktualizację w weekend- bo z tym postem zawsze wiąże się dużo pisania i dużo zdjęć. Podsumować projekt Denko spróbuję w tygodniu. Czekajcie cierpliwie, bo w mojej pielęgnacji w sierpniu było dużo nowości i kilka prawdziwych hitów. Miałam więcej czasu dla moich włosów co poskutkowało poprawą ich stanu. Skalp tylko zaczął troche kaprysić po przymusowym użyciu szamponu z SLS bez uprzedniego nakremowania.

Pozdrawiam!