Czyściki Lush, hit czy kit?

Cześć Kochane!

Dziś przychodzę do was z recenzją porównawczą dwóch czyścików firmy Lush, które obecnie mam w użyciu. Recenzowałam już na blogu czyścik tej marki o nazwie "Angels on Bare Skin", link do posta znajdziecie TUTAJ. Serdecznie zapraszam do poczytania, produkt jak najbardziej wart uwagi!

Dziś natomiast chciałabym wam przedstawić dwóch innych przedstawicieli rodziny czyścików Lush; Let the good times roll, oraz Aqua Marina. Czy są warte uwagi?


Chciałabym na wstępie zaznaczyć, że nie są to produkty przeznaczone do demakijażu, czyścik Lush aplikujemy na oczyszczoną już wstępnie skórę. Z powodzeniem może zastąpić nam żel do mycia twarzy oraz... no właśnie o działaniu każdego z nich będzie za chwilę!

Opis


Let the good times roll; Ten czyścik do twarzy ciała jest delikatnym produktem dla skóry, pozostawia ją miękką w dotyku i pachnącą maślanym popcornem. Mąka kukurydziana i polenta delikatnie złuszczają a cynamon mający stymulujące działanie pozostawia uczucie odświeżenia i piękną miękką skórę. Ten delikatny, a jednak pillingujący czyścik uspokoi i zmiękczy twoją skórę nadając jej naturalny blask

Aqua Marina; Bogaty w morskie minerały i calamine czyścik do ciała i twarzy absorbuje tłuszcze i pozostawia cię z czystą cerą.  Używamy kaoliny i calaminy do absorbowania tłuszczy oraz oczyszczenia skóry oraz aloesu w celu przywrócenia nawilżenia. Irish Moss (rodzaj glonów) jest pełen wzmacniających minerałów i witamin. Dodaliśmy również odrobinę soli morskiej w celu bardzo delikatnego złuszczania. 

Skład


Let the good times roll: 

  • Maize Flour
  • Glycerine
  • Talc
  • Water (Aqua)
  • Corn Oil

  • Polenta
  • Fair Trade Organic Cinnamon Powder
  • Perfume
  • Gardenia Extract



  • Aqua Marina: 

  • Glycerine
  • Calamine Powder
  • Kaolin
  • Irish Moss Gel
  • Fair Trade Organic Aloe Vera Gel,
  • Fine Sea Salt
  • Nori Seaweed
  • Sweet Wild Orange Oil
  • Patchouli Oil

  • Carrageenan Extract
  • Butylphenyl Methylpropional
  • Hexyl Cinnamal
  • Perfume


  • W Obydwu przypadkach widzimy pięknie zielone składy. Nie bardzo mam się do czego przyczepić. Radziłabym jedynie ostrożność osobom bardzo wrażliwym na glicerynę. 

    Opakowanie:

    Czyściki Lush dostajemy w czarnych prostych zakręcanych pojemniczkach o pojemności 100 lub 250 gram. Szczerze polecam mniejsze opakowania, ponieważ na zużycie tego produktu mamy około 3 miesiące. Na każdym opakowaniu znajduje się charakterystyczna dla Lush naklejka kto wyprodukował nasz produkt. Pojemniczki są pochodzą w 100% z recyklingu. Uwaga warto zachować opakowania. Firma stawia na największą możliwą wtórność i każde pełnowymiarowe opakowanie jest wykorzystywane ponownie. Za 5 pełnowymiarowych pojemniczków dostaniemy jedną świeżą maskę z oferty Lush.

    RECENZJA:


    Let the good times roll


    Otwierając czyścik Let the good times roll (w skrócie LtGTR) zaskoczy nas na pewno leżący na paście popcorn, nie będzie on nam do niczego potrzebny, możemy go od razu wyrzucić bo tylko przeszkadza on w późniejszym użytkowaniu produktu, jednak bardzo mi się to spodobało! Ale przede wszystkim od razu po otwarciu uderza nas zapach. I jaki to jest zapach! LtGTR pachnie przepięknie, słodko, maślanie. Moje pierwsze skojarzenie - jak ciasteczka, słodkie, lekko cynamonowe lub karmelizowany popcorn. Zapach jest dla mnie hitem nad hitami, mogłabym z przyjemnością używać takich perfum! Towarzyszy on nam podczas aplikacji oraz jakiś czas po spłukaniu produktu. Dla mnie ogromny plus, mimo że dla niektórych może być dosyć nachalny. 
    Konsystencję LtGTR porównałabym do surowego ciasta, dosyć mocno lepkiego. Bardzo łatwo rozrabia się z wodą do pasty. Najłatwiej z dotychczas wypróbowanych przeze mnie czyścików Lush. Łatwo się rozprowadza na twarzy.
    No i najważniejsze - działanie, co tak naprawdę otrzymujemy w tej przepięknej oprawie? Ano właśnie, tu mam mały problem bo stosunkowo niewiele. LtGTR to zwykły drobnoziarnisty delikatny pilling. Dobrze radzi sobie z suchymi skórkami, nie powoduje zaczerwienień, pozostawia twarz naturalnie rozświetloną, jednak należy uważać z codziennym używaniem. Nie jest to produkt po który sięgam na co dzień, przy zbyt częstym stosowaniu pozostawia uczucie ściągnięcia i absolutnie koniecznie jest zastosowanie kremu. 
    Jeżeli szukacie pięknie pachnącego, delikatnego i niesamowicie przyjemnego w stosowaniu pillingu (myślę, że dobrze sprawdzi się u osób z wrażliwą skórą) jest to produkt dla was. Nie zmienia to faktu, że ja od Lush oczekiwałam więcej, szczególnie za cenę 9,95euro/100g.
    Czy kupię ponownie? Nie mówię nie, gdyby nie cena oraz krótka data ważności byłby to mój pilling idealny, ale szukam dalej.


    Aqua Marina

    Dużo naczytałam się o tym czyściku Lush, użytkowniczki kochają go lub nienawidzą, mam wrażenie że nie budzi on uczuć pośrednich. Ja spalę teraz recenzję... ale... Kocham, kocham, kocham. Miłością wielką i wieczną!
    Zapach Aqua Marina budzi wiele kontrowersji, wiele osób czuje tu rybę, ja nie. Dla mnie czyścik pachnie proszkiem do prania zmieszanym z zapachem morza i wodorostów. Nie kwalifikuje tego zapachu ani w kategorii przyjemnych ani nieprzyjemnych. Dla mnie jest zupełnie neutralny. Intensywnie wyczuwam go podczas otwierania opakowania, jednak w trakcie aplikacji znika gdzieś w tle. 
    Konsystencja produktu jest mocno 'gumowa', dosyć zwarta z kawałkami wodorostów. Trudno oddzielić pożądaną ilość od reszty - pasta ciągnie się i lepi. Również dosyć trudno rozrobić ją z wodą, wymaga to odrobiny pracy. 
    Aqua Marinę kocham jednak za działanie. Jest magiczna. Oczyszcza skórę w oczach, wyciąga z porów absolutnie wszystkie zanieczyszczenia oraz tłuszcz. Jeżeli na mojej twarzy pojawi się jakiś nieprzyjaciel po zastosowaniu Aqua Marina znika bezpowrotnie nie zostawiając po sobie żadnego śladu, nawet delikatnego zaczerwienienia, grudki, suchych skórek. Nic. Było, nie ma, magia. Co najważniejsze przy stosowaniu jako pasta do mycia twarzy nie pozostawia żadnego uczucia ściągnięcia, cera jest rozjaśniona ale i zmatowiona. Rozświetlona, ale nie błyszcząca. Pory idealnie oczyszczone, praktycznie niewidoczne. Przy regularnym stosowaniu wyraźnie poprawia wygląd cery.
    Czyścik można używać także jako maseczkę do twarzy. Nie zasycha na twarzy jak typowo glinkowa maseczka towarzyszy jej jednak delikatne uczucie ściągnięcia. Działanie oczyszczające w tej formie jest zwielokrotnione, po prostu niesamowite. Niezbędne będzie jednak zastosowanie kremu nawilżającego. Produkt absolutnie wart swoich 9,95 euro za 100 gram.


    Obydwa czyściki mają podobną wydajność (z racji stosowania LtGTR starcza mi na odrobinę dłużej). Opakowanie 100g starcza na około 3 miesiące stosowania czyli tyle ile wyznacza data ważności na opakowaniu

    Podsumowując, do LtGTR mam mieszane uczucia, być może wrócę do niego ponownie, na razie szukam zamiennika. Aqua Marinę polecam jednak absolutnie każdemu mającemu cerę tłustą, mieszaną czy ze skłonnością do zapychania i niedoskonałości.

    Znacie? Lubicie? 
    Arivle

    Komentarze

    1. O matko ten popcorn mnie naprawde zaskoczyl jeszcze zanim przeczytalam to sie zastanawialm czy to na pewno dobre zdjecie haha :)
      musze sprobowac tych czyscikow, nie mialam do czynienia wczesniej z firma lush wiec czas to zmienic ;)

      OdpowiedzUsuń

    Prześlij komentarz

    Popularne posty