poniedziałek, 3 czerwca 2013

Krótka rozprawa o tym, jak bardzo każda z nas jest inna, według Babuszki Agafii

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj mam dla Was recenzję pewnej odżywki, ale za nim przejdę do sedna chciałabym napisać parę zdań wstępu. Często kończę recenzję słowami, produkt u mnie (nie) sprawdził się, ale to nie oznacza, że Wy nie możecie spróbować. Nie potrafię polecić każdej z Was odpowiednich kosmetyków, a ta recenzja będzie na to dowodem! Pisząc od siebie mogę tylko stwierdzić co przyniosło pożądane efekty u MNIE, mogę przewidzieć jak zachowają się włosy podobne do moich po użyciu konkretnej odżywki. Ale w gruncie rzeczy jest to zgadywanka. To MY mamy znać najlepiej potrzeby własnego ciała, recenzją można się zasugerować, nie polecam jednak wierzyć im w 100%.

Jak już wspomniałam najlepszym na to przykładem jest przypadek odżywki do włosów ze stajni Babuszki Agafii, którą chciałabym wam dzisiaj przedstawić. TAK opisała ją Marie na swoim blogu (serdecznie zapraszam do przeczytania wpisu, bo będę się nim dzisiaj posiłkować!). Co więcej ową odżywkę dostałam w ramach wianki z powyższą blogerką! Obie używałyśmy dokładnie tej samej buteleczki, a moje zdanie jest zgoła inne.

Balsam ziołowy specjalny do każdego rodzaju włosów; przepisy Babci Agafii

Obietnice producenta:

Specjalny balsam ziołowy Agafii przeciwko wypadaniu i łamliwości włosów, oparty na wodzie strukturyzowanej, wyciągu z 17 syberyjskich ziół, czerwonego jałowca i tarczycy bajkalskiej, z dodatkiem mumio. Delikatnie pielęgnuje, wzmacnia i odżywia włosy, regeneruje i stymuluje wzrost.
Nie zawiera SLS, parabenów, silikonów, PEG i produktów ropopochodnych. 
Efekt: zdrowe, silne, intensywnie odżywione i nawilżone włosy. 
Nanieść i równomiernie rozprowadzić na świeżo umyte włosy. Pozostawić na 1 - 2 minuty, następnie spłukać. 

Skład:

Aqua Nivalis, Siberian Water Complex (wyciąg z 17 syberyjskich ziół), Cetrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Juniperus Communis Fruit Extract, Montan Wax, Scutellaria Baicalensis roqt Extract, Panthenol, Guar Gum, Citric Acid, Parfum, Kathon.
Siberian Water Complex - Rhododendron Dauricum, Inula Helenium, Atragene Sibirica, Helichrysum Arenarium, Solidago Dahurica, Erodium Cicitarium, Pedicularis Uralensis, Rubus Saxatillis, Urtica Dioica, Saponaria Officinalis, Chamomilla Recutita, Silene Jenisseensis, Rhodiola Rosea, Artemisia Mongolica, Scutellaria Baicalensis, Polygonatum Odoratum, Lamium Album.

Jak widać niemalże cały skład zaznaczony na zielono, przepiękny, nie mam się do czego przyczepić. Szereg drogocennych składników. Balsam jest mocno ziołowy, więc może wysuszać włosy nie przepadające za tak dużą ich dawką.

Moja opinia:

Zacznę tradycyjnie od opakowania, oczywiście jest to rzecz bardzo względna, ale mnie szata graficzna bardzo przypadła do gustu. Kosmetyk na pierwszy rzut oka kojarzy się z czymś naturalnym. Niestety zaraz za pięknym wyglądem idzie ogromna niepraktyczność, ponieważ butelka nie ma żadnego dozownika, ogromny otwór przez który nie da się w żaden sposób dozować odżywki. 

Zarówno kolor i zapach są dość specyficzne. Balsam jest w kolorze jasnego, przybrudzonego różu. Nie powiem, przyjemnie się na niego patrzy. Zapach jest świeży, przyjemny. Trochę leśny, trochę kwiatowy i trochę ziołowy. W żaden sposób nie nachalny, nie pozostaje na włosach. 

Poprzednie aspekty to rzecz gustu, jednym będą pasować, innym mniej. Bardzo chciałam odnaleźć tyle minusów w jej działaniu co Marie, więc przetestowałam odżywkę na każdy możliwy sposób. Nakładałam na skalp i włosy na 30 minut przed myciem, na 30, 15 i 5 minut po myciu. Pominęłam też raz zupełnie odżywkę b/s, co mi się NIGDY nie zdarza. Niestety balsam za każdym razem sprawdził się na moich włosach równie dobrze ;) . Loki były mięsiste, nawilżone, ale nie przewilżone, a jednocześnie odbite od nasady i lekkie.  Dla mnie idealne. Niestety nie daje rady uratować włosów po zbyt dużym nawilżeniu, albo przeproteinowaniu, ale jako odżywka na co dzień sprawdza się znakomicie. Najlepszy efekt daje nałożona od ucha w dół po myciu na min. 15 minut.

Niestety nie mogę się określić co do obietnic producenta. Zbyt rzadko nakładam ją na skalp przed myciem, by móc ocenić jej wpływ na wypadanie włosów. Jeśli chodzi o poprawę kondycji włosów, jest to raczej długofalowe, a też nie bardzo chce mi się wierzyć w taką funkcję samej odżywki.

Nie mniej, jest to pierwszy rosyjski kosmetyk jaki zagościł na mojej głowie, ale na pewno nie ostatni. Czuję się kompletnie oczarowana!

Jestem ciekawa waszego zdania, znacie ten balsam? Kochacie go czy nienawidzicie? Sięgacie w ogóle po rosyjskie kosmetyki?

5 komentarze:

Anonimowy pisze...

'Niestety balsam za każdym razem sprawdził się na moich włosach równie dobrze.' Ale dlaczego 'niestety'? :D To brzmiało tak, jakbyś bardzo chciała wydobyć z tego balsamu jak najgorsze właściwości, by sprawdził się tak jak u wymienionej wcześniej dziewczyny. A chyba nie o to chodzi? ;p
W każdym razie, od dawna rosyjskie kosmetyki niezmiernie mnie kuszą, jednak na razie mam nadmiar kosmetyków i wolę nie powiększać tej kolekcji xD

Arivle pisze...

Niestety, a no dla tego, że szukałam minusów i mi się nie udało ;)

Ania - Kokardi.pl / Swirl Pearls pisze...

Oczywiscie siegam i oczywiscie kocham:D choc tej odzywki akurat nie mialam, ale bardzo mnie zainteresowala

Angel-a pisze...

Dla mnie za dużo ziółek niestety:<

Ruda_Henna pisze...

Rosyjskie kosmetyki uwielbiam, ale ten balsam najmniej :P Wg mnie jest słaby :P Ale balsam regenerujący Agafii już świetny :D

Prześlij komentarz