sobota, 1 czerwca 2013

České nákupy, czyli HAUL!

Cześć dziewczyny!

Nie dało się nie zauważyć mojej tygodniowej nieobecności (kolejnej). Jak wiecie mam już w zasadzie wakacje, co objawia się zwykle sporą ilością wyjazdów. Tym razem odwiedziłam Bratysławę, Wiedeń i Pragę. Piękne miejsca do których chciałabym się udać na pewno jeszcze raz! 

We wszystkich tych miastach znajduję się drogeria DM, więc kim bym była, nie kupując niczego? 

Zanim jednak DM, pamiętacie zniżkę 40% w Rossmannie? Tutaj też zaopatrzyłam się w parę najpotrzebniejszych rzeczy!
  1. MaxFactor 2000 calories - tusz w wersji podkręcającej. Używam go już jakiś czas i muszę powiedzieć, że jest niezły, jednak wolę jego klasyczną wersję. Wszystko dokładnie opowiem Wam w szczegółowej recenzji.
  2. Orginal Cource british strawberry - na swoje usprawiedliwienie mam to, że był w promocji! Piękny zapach!
  3. Maybelline colorama - lakier pokazywałam wam już TUTAJ, więc po co się powtarzać?
  4. Rimmel Soft Kohl - moja ulubiona czarna kredka do oczu, poprzednia jest już na wykończeniu. Już drugi raz sięgam po tą samą, a to chyba coś oznacza?
  5. Maybelline, color tattoo, On and on Bronze - kultowe cienie w kremie, dłuższy czas zastanawiałam się nad kupnem przynajmniej jednego, ale zawsze były ważniejsze wydatki. Teraz w końcu zdecydowałam się za naście złotych i nie żałuję! Strasznie fajny produkt.
Czas na deser, czyli łupy z DM:
Powiem szczerze, że po wejściu do tego sklepy dostałam oczopląsu i nie wiedziałam w którą stronę się udać! Jako rasowa włosomaniaczka, w tej sytuacji, zgarnęłam tylko produkty do włosów i pognałam do kasy. Jestem przekonana, że w innym wypadku zostawiłabym w drogerii dużo więcej pieniędzy.


  1. Alverde, olejek z kwiatem arniki - wybrany oczywiście do włosów z racji jego składu. Jestem bardzo, bardzo ciekawa jak się sprawdzi zarówno na włosach jak i na twarzy!
  2. Balea, nawilżająca odżywka 'morela & mleko' - prosty, króciutki skład. Myślę, że bardzo dobrze nada się do wzbogacania, albo do szybkiego nałożenia po myciu. Jak wyżej, jestem jej bardzo ciekawa
  3. Alverde, odżywka do włosów suchych i zniszczonych z aloesem i hibiskusem - jest o niej w internecie bardzo dużo pozytywnych opinii i większość włosomaniaczek ją chwali. Zobaczymy, czy było warto!
  4. Balea Professional, odżywka do włosów zniszczonych - wzięłam ze względy na olejek argonowy w składzie, oraz przepyszny czekoladowy zapach!
Niniejszym ogłaszam KONIEC ZAKUPÓW WŁOSOWYCH DOPÓKI NIE WYKORZYSTAM PRZYNAJMNIEJ CZĘŚCI ZAPASÓW!

Zastanawiam się, którego z kosmetyków Wy jesteście najbardziej ciekawe?


4 komentarze:

Maddalena pisze...

Z różowej Alverde będziesz na pewno zadowolona :)

A. (Ruda Rudość) pisze...

czarna balea mnie interesuje :D

Kinqa94 pisze...

też sobie ciągle obiecuje, że nic juz nie kupię ;D

michasia mini pisze...

Odżywki z olejkiem arganowym Ci zazdroszczę. Wpisana jest oczywiście na moją chciej listę ;D

Prześlij komentarz