niedziela, 7 lipca 2013

Dramatyczny look z kreską na oku?

Cześć Dziewczyny!

Czarna kreska bardzo często towarzyszy mi w  codziennym makijażu. Solo, z czerwoną szminką czy w duecie z cieniami. Wiele wymagam od eyelinera. Dzisiaj przychodzę do was z recenzją kosmetyku, który zbiera bardzo dobre opinie w sieci. Czy u mnie też się sprawdził? Zapraszam do poczytania!

Obietnice producenta:

Nowy Eye Studio Lasting Drama Gel Liner zapewnia: 

- więcej intensywności niż liner w płynie,
- więcej efektu koloru niż w przypadku linera z końcówką flamastra,
- precyzję jaką zapewnia zastosowanie pędzelka,
- trwałość przez 24 godziny,
- 100% wodoodporność.
W przeciwieństwie do zwyczajnych linerów, które ulegają działaniu oleju i wody, nowy Gel Liner jest w 100% wodoodporny i nie rozmazuje się, zapewniając prawdziwie teatralny efekt. Produkt nie zawiera olejków, dzięki czemu utrzymuje sie przez 24 godziny.

Cena: ok. 27zł / 3g

Moja opinia:

Może zacznę od tego, że eyeliner ma niezwykle uroczy słoiczek, który od pierwszej chwili skradł moje serce. Jest szklany i dość ciężki, także zalecam ostrożność, by nie skończył rozbity na łazienkowych kafelkach. Otwór jest wygodny, wielkość optymalna.
Konsystencja jest idealna jak na żelowy eyeliner. Jest mięciutki jak masełko, bardzo łatwo sunie po powiece.
Do eyelinera Maybellinie jest także dołączony pędzelek, niestety nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego jest wycięty na półokrągło, spłaszczony ale wciąż dość gruby. Niestety kompletnie nie nadaje się w moim odczuciu do nakładania tego typu produktów i nie jestem w stanie narysować nim ładnej kreski. Do tego celu używam skośnego pędzelka Hakuro. 
 po lewej kreski narysowane dołączonym pędzelkiem
po prawej Hakuro

Eyeliner schnie umiarkowanie szybko, na tyle wolno, żeby można było łatwo wykonać wszelkie poprawki, ale na tyle szybko, żeby się nie rozmazywał i nie odbijał na powiece. Głębia czerni w zupełności mi odpowiada, ale na pewno nie nazwałabym tego dramatycznym efektem jaki obiecuje nam producent. Co do jego trwałości i wodoodporności, muszę producentowi przyznać rację. Może nie wytrzyma bitych 24 godzin na oku, ale spokojnie noszę nienaruszoną kreskę cały dzień, potem kilka drobnych poprawek i mogę ruszać na cało nocną imprezę, a jeśli nie zdążę zmyć makijażu, obudzę się z kreską na oku. Muszę jednak zaznaczyć, że nie mam tłustych powiek i u mnie większość produktów trzyma się bez szwanku. Nie miała okazji sprawdzić dokładnie jego wodoodporności, nie próbowałam go szorować, ale łzy czy deszcz na twarzy nie są mu straszne.

Podsumowując bardzo polubiłam się z tym produktem i mogę go śmiało polecić. Jest to bardzo dobry liner za niewysoką cenę łatwo dostępny w drogeriach.

Znacie? Lubicie? A może dopiero teraz się skusicie?

16 komentarze:

Pianistka pisze...

Jak zacznę się malować na co dzień, to na pewno pomyślę nad jego zakupem :)

niissley Kate pisze...

Ja na co dzień używam kredki do oczu,nie wyobrażam sobie bez niej życia.Miałam kiedyś eyeliner ale to nie jest kosmetyk dla mnie,wolę kredki :)

Ruda Rudość pisze...

ja sobie odpuszczę :D

KosmetyczkaAni Aniaa pisze...

Mam eyeliner z Inglota, ale jestem z niego średnio zadowolona i przyznam szczerze, że poważnie zastanawiałam się nad zakupem tego z Maybelline.
Pozdrawiam A.

Sekrety Naszego Piękna pisze...

bardzo fajny jest ten eyeliner, ale czasem odbija mi się na powiece ;/

Coonfiesame pisze...

nie znam, generalnie ja mam eyeliner w pisaku i szczerze mówiąc nawet takim się nie umiem posługiwać...

Wdowa Po Stalinie pisze...

też mam eyeliner w słoiczku i pędzelek się nie nadaje, używam innego

Lac. pisze...

Również używam tego eyelinera i bardzo lubię ;-)

M. - urodaiwlosy.pl pisze...

wygląda super :)

Katarzyna Kucharek pisze...

kusi mnie i kusi, ale na razie jestem wierna taniemu eyelinerowi z Wibo :DD

Sandy Osman pisze...

poszukuję właśnie dobrego eyelinera :)

Olalaa pisze...

fajny, mi by się nie chciało codziennie malować kresek, bo aż tak dobrze mi na szybko nie wychodzą:)

Have A Pastel Day! pisze...

Z pewnością skusiłabym się na niego, ale moje umiejętności manualne podczas wykonywania kresek, pozostawiają jeszcze wiele do życzenia, więc muszę wstrzymac się z zakupem ;)
Pzdr!

Agathe vanilla pisze...

Nie wyobrażam sobie mojego makijażu bez kreski na powiece!:)
Zapraszam na konkurs w którym można wygrać pędzelek Hakuro:
http://agathevanilla.blogspot.com/2013/06/konkurs-hakuro-h50s.html

sona pisze...

Nigdy jeszcze nie miałam żelowego linera. Jak wykończę dość gruby w pisaku z maybelline'a i z oriflame o cieniutkim pędzeleczku to rozważę zakup tak jak wspomniałaś ma dużo pozytywnych opinii (wizaz jak zwykle najlepsze źródło informacji) :D

Anna Blond pisze...

Muszę siostrze pokazać ten wpis. Może jej się przyda taki żelowy eyeliner. Ja nie skorzystam bo mam kreski zrobione permanentnie. Nie lubię zbyt wiele czasu spędzać przed lustrem. Chodzę regularnie do pani Aleksandry Góreckiej w Koszalinie i to ona mi takie cudeńka zrobiła. Teraz planuję wykonać sobie jeszcze usta i brwi dla dopełnienia całości.

Prześlij komentarz