Niedługo na blogu... Mini haul

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj post, który poprzedzi najbliższą serię wpisów. Jak wiecie bardzo lubię takie wpisy wprowadzające nowe produkty, które w niedługim czasie zrecenzuję na blogu. Lubię nie tylko u siebie, bo pozwala mi to trochę usystematyzować prowadzenie strony, ale i u innych. Oglądanie nowości z krótkim komentarzem sprawia mi dużą przyjemność. Są to te posty z kategorii szybkich, łatwych i przyjemnych!

Przy okazji wybierania nagród do BLOGOWEGO ROZDANIA sama zaopatrzyłam się w klika interesujących zapachów firmy Yankle Candle. Są to: Garden Sweet Pea, November Rain, Soft Blanket, Camomile Tea, Mandarin Cranberry. Na razie odpaliłam tylko dwa ostatnie i jestem nimi urzeczona. Są między innymi do wygrania!

Czy chcecie, by na moim blogu pojawiły się recenzje wosków Yankle Candle?

Skusiłam się też w trakcie wyjazdu do Szwecji na dwa produkty. Jeden był niczym więcej niż zwykłe chciejstwo drugi natomiast to zakup niezbędny. Kupiłam swój pierwszy w życiu lakier firmy Chila Glaze w kolorze przepięknej fuksji i numerku 209 Mediterranean Charm. Oraz, jako że Szwecja o tej porze roku jest dosyć mroźna musiałam zakupić jakieś smarowidło do ust. Padło na sprawdzone, tanie i wszędzie dostępne masełko do ust Nivea Vanilla & Macademia.

Skusiłam się też, jak pewnie duża część z Was, na promocję w Biedroncę. Wybrałam olejek do kąpieli Farmony o zapachu Liczi & Rambutan. Nadający objętość szampon DeBa pięknie pachnący lawendą! Zastanawiałam się też nad odżywką tej firmy, ale skład jest oparty na maśle shea, z którym moje włosy nieszczególnie się lubią. Ostatnim Biedronkowym produktem, który wrócił ze mną do domu jest błyszczyk LipSmacker o smaku i zapachu Sprite'a. Wszystkie trzy produkty mają świetne zapachy i już je kocham!

Przybyła do mnie także z dalekich Chin szczotka, czyli odpowiednik Tangle Teezera za całe 5 złotych. Był na nie swego czasu wielki boom w blogosferze. Co prawda nigdy nie miała oryginalnej TT, ale chodziła za mną dosyć długo. Jako że rzadko, jeśli w ogóle, czeszę włosy, to szkoda było mi wydać 60 zł na niepotrzebne akcesorium. 5 złotych to już nie jest majątek, więc stwierdziłam, że jeśli szczotka się nie sprawdzi to najwyżej wyrzucę ją do kosza. Na razie uważam, że było to jedne z moich najlepiej wydanych pięciu złotych w życiu!

Czego jesteście ciekawe najbardziej?
Też zrobiłyście zakupy w Biedronce? :)

Komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja lubię czytać recenzje YC, także z miłą chęcią poczytam o nich!
    I kurcze chyba się skuszę na tego lipsmackera o zapachu i smaku sprite <3 :D

    OdpowiedzUsuń
  3. masz może link do sprzedawcy od tej szczotki? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta szczotka nie powoduje puszenia się Twoich mocno kręconych włosów? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że ten odpowiednik TT okazał się odpowiedni dla twoich włosów :). Ciekawa jestem jego porównania z oryginałem. Może gdzieś, kiedyś, znajdę takie porównanie :). Niemniej jednak zaciekawiłaś mnie tą podróbką. A w Biedronce nie poszalałam, kupiłam tylko micel i krem do rąk z Neutrogeny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O,woski-widzę woski!Mam November rain i mandarynkowy,a tyle jeszcze ich jest...

    OdpowiedzUsuń
  7. Woski to moja niespełniona miłość, a powodem tego jest....brak kominku(albo kominka?).

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty