niedziela, 2 grudnia 2012

Krótka historia o... stylizowaniu loków i fal

Hej!

Dość długo zabierałam się za napisanie tego typu postu, ponieważ jego przygotowanie wymagało ode mnie wielu testów, co więcej było to pracochłonne. Jednak dla każdej z nas- zakręconych jest to temat ważny, intrygujący i owiany delikatną mgiełką tajemnicy.
źródło: google.com


W pierwszej kolejności chciałam poruszyć temat, czy w ogóle warto poprawiać skręt naszych włosów? Czy powinnyśmy liczyć tylko na silniejszy skręt, a może ważna powinna być jego jakość?

Powiem coś co jest mało odkrywcze. Powinnyśmy dbać o to, co nam się najbardziej podoba. Nie każda z nas będzie dobrze wyglądała we włosach ze skrętem podbitym maksymalnie. Co innego naturalny, dobrej jakości skręt. Ale jak go osiągnąć? I tu właśnie dochodzimy do stylizacji loków i fal. Ponieważ włosy regularnie stylizowane, takie z których będziemy wyciągać loki z czasem nauczą się kręcić, tak by wyglądało to naturalnie, by układały się tak 'jak im wygodnie'.

Chciałabym zacząć od sposobów stylizacji loków i fal bez użycia w tym celu specjalnych stylizatorów

Stylizacje zaczynamy już podczas mycia. Możemy to robić ugniatając włosy od końcówek do czoła, przy czole zaciskając pięść, lub harmonijkując płaską dłonią przyciskając włosy do czoła. Ja osobiście ugniatam włosy nakładając na nie jakikolwiek kosmetyk, począwszy od oleju jako pierwsze O aż do odżywki bez spłukiwania. Czym niżej porowate włosy, czyli czym bardziej oporne na stylizacje, tym wcześniej w procesie mycia należy zacząć je ugniatać w loki- chlapiąc wodą dookoła :)

Kolejnym sposobem jest plunking lub plopping o którym już pisałam TUTAJ.
TUTAJ filmik o tym jak wykonać tzw. ręcznikowanie. 
źródło: wizaz.pl

Możemy także sięgnąć po suszarkę z dyfuzorem, ważne tylko by miała ona funkcje suszenia chłodnym nawiewem. Wkładamy porcję włosów w misę dyfuzora i zbliżamy do głowy. Suszymy w ten sposób każde pasmo dookoła głowy po kilkanaście sekund, potem jeszcze raz, i tak dalej, aż włosy będą suche w ok. 80%. Pamiętajcie, aby pozwolić włosom doschnąć samodzielnie!
źródło: www.megamedia.pl

Najprostszym stylizatorem po jaki możemy sięgnąć jest dowolna odżywka b/s. Ważne by nakładać ją właśnie ugniatając lub harmonijkując włosy. Na loki nakładamy odżywkę b/s na ociekające wodą włosy, natomiast na fale już odciśnięte z wody, nie jest to jednak żadna żelazna zasada, bo każde włosy reagują trochę inaczej.

Zastanawiacie się pewnie jak wybrać odpowiedni dla Was stylizator? Sięgnąć do kuchni po żel lniany, czy może wybrać któryś z drogeryjnych?

Jeżeli jesteś ortodoksyjną CG, to pozostaje ci tylko żel lniany pod różnymi postaciami, jednak na ten temat pojawi się osobny wpis, ponieważ jest to temat bardzo szeroki.
Co więcej, jeżeli twoje włosy są bardzo suche lub zniszczone, również najlepszym stylizatorem będzie żel lniany. Dlaczego? Ma on właściwości nawilżające, więc dodatkowo oprócz podkręcenia skrętu odżywi włosy.

Jeżeli jednak masz włosy zdrowe w dobrej kondycji spokojnie możesz wybrać któryś z żeli dostępnych w drogeriach. Bardzo ważne jednak by nie zawierał w składzie alkoholu. Poniżej przykłady z którymi ja miałam styczność i mogę polecić:
  • Joanna żel mrożący - aktualnie go używam
  • Isana pomarańczowa
  • żel Graffiti Bielenda
Jak ja nakładam stylizator?
To zależy jaki. Żelu lnianego nakładam tak dużo, aż włosy przestaną go chłonąć i skapuje do wanny ;) Jednak zawsze nakładam stylizator 2 razy, przed i po plunkingu, ponieważ w trakcie plunkingu część stylizatora wyciera się w koszulkę. Żele sklepowe zwykle nakładam roztarte z wodą, wydaje mi się, że wtedy efekt jaki dają jest mniej nachalny. Jeżeli włosy po wyschnięciu będą tzw. sucharkami należy je porządnie wygnieść w bawełnianą koszulkę, a jeśli myjecie włosy wieczorem, spokojnie idźcie spać w sucharkach- elegancko wygniotą się przez noc w poduszkę :) 

To chyba wszystkie tematy, jakie chciałam dzisiaj poruszyć. Mam nadzieję, że chociaż po części zaspokoiłam Waszą ciekawość. Jest to dopiero początek cyklu, spodziewajcie się wpisu o żelu lnianym, porównaniu sklepowych stylizatorów jak i krótkiej historii o naturalnym rozjaśnianiu włosów :)



3 komentarze:

puszka pisze...

Marzę o pięknych loczkach, niestety, moje włosy są niepodatne na wszelkie zabiegi, a natura nie obdarzyła mnie kręconymi włosami. Pozostaje mi podziwiać takie fryzurki u innych ;)

Liliana Kim pisze...

Moje włoski na tyle mocno się kręcą że nie potrzebują stylizatorów ale czasem im pomagam.
Dodaje do obserwowanych i zapraszam do tego samego u mnie :)

Lagoena pisze...

jakoś nie lubię swoich włosów po użyciu żelu i zastosowaniu plunkingu. może jeszcze kiedyś się przekonam ;)

Prześlij komentarz