czwartek, 11 października 2012

Brzoskwinka do Lovely- przyjemna czy niekoniecznie?

W pierwszej kolejności chciałam was przeprosić za nie pisanie niczego od ok. tygodnia. Niestety mam tak dużo pracy, że nie starcza nawet na podstawowe czynności życiowe- jak pielęgnacja kędziorów! Moje włosy trwają już prawie tydzień w średnim stanie spięte na czubku głowy czekając aż ktoś się nimi łaskawie zajmie...

Ale nie o tym dzisiaj. W którymś z zakupowych HAULÓW pokazywałam wam lakier od Lovely- w buteleczce piękna brzoskwinka, czym się okazała w rzeczywistości?




Niestety nie mogę polecić tego lakieru. Piękny brzoskwiniowy kolor ma tylko przy pierwszej no moźe drugiej warstwie, niestety tyle nie wystarczy do pokrycia. Niezbędna jes trzecia a czasem nawet czwarta warstwa. Smurzy okropnie, trzeba go nakładać bardzo szybkimi równymi pociągnięciami. Przez tą ilość warstw schnie długo, ponad to kolor jest zdecydowanie ciemniejszy niż w butelce. Zamiast brzoskwini dostajemy zgaszoną, trochę mleczną, pomarańczę. Konsystencja jest dość lejąca- co pewnie powoduje słabe krycie, przez to też możemy łatwo pozalewać sobie skórki. Pędzelek dość długi i wąski- klasyczny.
Trwałość w porządku- ok. 3 dni wytrzymuje u mnie, a to już dobrze :)

Odstawie lakier i poczekam, aż trochę zgęstnieje, może wtedy będzie łatwiejszy do współpracy.

Co więcej, zapraszam was na rozdanie:

4 komentarze:

Milky chocolate pisze...

Przyjemny kolorek :) Ostatnio przyglądałam się nudziakowi z Wibo :)

Wdowa Po Stalinie pisze...

kolorek ładny, ale tyle warstw, eh, nie lubię czekać i na pewno bym nie była zadowolona

madziowa pisze...

mam go i lubię, ogólnie fakt- bardziej on pomarańczowy niż brzoskwiniowy :D

kobiece szufladki pisze...

Śliczny kolor!

Prześlij komentarz