środa, 24 października 2012

MNY nr. 447. Stare złoto?


Mam szczerą nadzieję, że ta recenzja doda się automatycznie w trakcie mojej nieobecności :) Dla tych co przeoczyli, we wtorek wyjechałam do Lwowa i w sensie fizycznym nie ma mnie do końca tygodnia!

Dzisiaj czas na recenzje lakieru, który wpadł do mojego koszyczka jakoś w sierpniu. Mowa o MNY nr. 447


Lakier zamknięty jest w buteleczce o kształcie walca i standardowej pojemności 7 ml. Kolor który mam to czarny z zatopionym złotym shimerem. Szczerze wam powiem, że na początku się bardzo na nim zawiodłam. Widząc taki piękny błysk w buteleczce, i tą ilość drobinek liczyłam na większy efekt błyszczenia. A niestety na paznokciach, bez bezpośredniego źródła światła jest on zwyczajnie czarny. Zyskuję dopiero w pełnym słońcu. Dobry będzie dla każdego, kto nie do końca może się przekonać do klasycznej czerni, bo jest dla niego np. za smutna.

 Pędzelek jest krótki- co wcale mi się nie podoba, wolę operować dłuższym i obawiam się troche, że może nie dosięgać do dna jeżeli kiedyś uda mi się wykończyć lekier- i okrągły. Jest raczej szeroki i sztywny, co stanowi pewien problem przy jego krótkości. Na prawdę jest to niewygodny pędzelek- oczywiście dla mnie, wy może wolicie te krótsze. 

Konsystencja jest normalna. Nie jest ani rzadki ani gęsty. Kryje już po pierwszej warstwie, jednak by uzyskać wlaściwy efekt potrzebne są dwie. Badzo szybko schnie, już w trakcie malowania drugiej dłoni paznokcie na pierwszej są suche! Nie bąbluje. Trwałość  również jest przyzwoita, po 3-4 dniach mam dopiero pościerane końcówki. Całkiem przyzwoity lakier, być może skuszę się na inne wersje kolorystyczne.

Czas na zdjęcia:






A jak Wam się podoba? 

2 komentarze:

Sekrety naszego piękna pisze...

mam czerowny, ale przy 3 warstwach nawet nie kryje dobrze;/

nikt_wielki_ona pisze...

Mam dwa lakiery z tej serii. Dostałam je do testowania będąc na zlocie blogerek kosmetycznych we W-wiu.

Prześlij komentarz